REPORTAŻ, KRYMINOLOGIA ORAZ NAUKI POKREWNE

REPORTAŻ, KRYMINOLOGIA ORAZ NAUKI POKREWNE

Petr Zelenka: Heparynowy zabójca

Bezlitosny morderca, czy ofiara mediów? Największa sprawa kryminalna z Czech!

Kamerling, Olivetti i Rocher wymienili pełne niedowierzania spojrzenia.
– Heparyna? – powtórzył wytrącony z równowagi kapitan. – Ale czy to nie..
Ventresca zbladł.
– To lekarstwo, które przyjmował papież.
– Papież był na heparynie? – spytała oszołomiona Vittoria.
– Miał zakrzepowe zapalenie żył – wyjaśnił kamerling. – Raz dziennie dostawał zastrzyk.
Rocher z wyrazem osłupienia na twarzy spytał:
– Ale przecież heparyna nie jest trucizną. Dlaczego iluminaci twierdzą..
– Heparyna jest śmiertelnie niebezpieczna przy nieodpowiedniej dawce – wyjaśniła Vittoria. – Jest bardzo silnym antykoagulantem. Nadmierna dawka powoduje rozległe krwawienie wewnętrzne i krwotok mózgowy.

Dan Brown, „Anioły i demony”
według przekładu Bożeny Jóźwiak
wydawnictwo: Sonia Draga, Katowice, 2005 r.

PROLOG

Jego 12-godzinna zmiana już jakiś czas temu dobiegła końca, lecz mimo zmęczenia, towarzyszyło mu uczucie niedosytu i niespełnienia. Brakowało mu jego rytuału, czegoś co pozwoli mu zakończyć ten dzień, czegoś co pozwalało mu normalnie funkcjonować przez kilka ostatnich tygodni.

Teraz gdy stał przy biurku, sprawiał wrażenie zainteresowanego trzymaną właśnie w dłoniach dokumentacją medyczną jednego z pacjentów. Jednak jego myśli skierowane były ku zadaniu, które zaplanował sobie już dawno temu i które już by zrealizował, gdyby nie towarzystwo jednej z pielęgniarek. Każde wypowiadane przez nią słowo go irytowało i przypominało mu o jej obecności, a to z kolei nie pozwalało mu działać.

– Długo tu jeszcze będziesz? – zapytała pielęgniarka.
– Nie wiem, czemu pytasz? – odpowiedział, przeczuwając że zaraz spotka go miła niespodzianka.
– Muszę wyjść do toalety, przypilnujesz wszystkiego?
– Oczywiście, nie musisz się spieszyć. – odrzekł z wyraźnym zadowoleniem w głosie.

Gdy opuściła dyżurkę, odczekał jeszcze kilka chwil. Był na to przygotowany przynajmniej od kilku godzin. Już wcześniej schował do kieszeni fartucha strzykawkę, wypełnioną środkiem stosowanym do rozrzedzania krwi, a potem cierpliwie czekał na dogodną okazję do ataku. Wiedział, że musi się spieszyć, ale w obliczu ogromnego podniecenia czas zszedł na drugi plan. Wyszedł z pokoju w kierunku najbliższej sali chorych, a następnie udał się do łóżka jednego z pacjentów. Unieruchomiona, nieprzytomna ofiara nie mogła nic zrobić – zawsze wybierał osoby wprowadzone wcześniej w stan śpiączki farmakologicznej.

Wykorzystując wenflon pacjenta, w ciągu kilku sekund zaaplikował mu do krwiobiegu całą zawartość strzykawki. Po minucie znów był w pokoju pielęgniarskim, lecz tym razem towarzyszyło mu zupełnie inne uczucie. W końcu był spełniony, wewnętrzne demony zostały nakarmione.

Gdy pielęgniarka wróciła, on już czekał gotowy do wyjścia. Pożegnał się szczerym uśmiechem, który mu odwzajemniła. Nie miała powodu tego nie robić. Pracowali ze sobą od kilku lat i miała o nim zawsze bardzo dobre zdanie. Czuły dla pacjentów, doskonały fachowiec i naprawdę dobry kumpel.

Tymczasem on czuł osobistą satysfakcję, że jego plan znowu się powiódł. Nigdy nie aplikował leku pacjentom, nad którymi sam sprawował opiekę, gdyż byłoby to zbyt ryzykowne. Często działał kończąc swoją zmianę, głęboko wierząc, że dzięki temu nikt nie powiąże go z tajemniczymi krwotokami wśród pacjentów. Mylił się, kilka miesięcy później stał się owianym złą sławą bohaterem szeroko komentowanej w Czechach sprawy kryminalnej i okrzyknięty został najbardziej bezlitosnym seryjnym mordercą w historii swojego kraju. Media z lubością opisywały jego zbrodnie, nadając mu przydomek Heparynowego Mordercy. Jego sprawa ujawniła liczne patologie czeskiego systemu zdrowia i procedur szpitalnych, a specjalna komisja powołana przez ministra spraw wewnętrznych przeprowadziła audyt wśród policjantów, którzy zajmowali się tą sprawą. Nie zabrakło jednak również głosów broniących go, i to głównie ze środowiska medycznego.

Mimo, że opisane niżej wydarzenia miały miejsce blisko 15 lat temu, do dziś nie wiadomo czy mamy do czynienia z bezwzględnym zabójcą, czy też z cierpiącym z powodu chorób psychicznych człowiekiem, który nigdy nie chciał nikogo zabić. Nawet teraz, po latach, zdania na ten temat są mocno podzielone.

Heparyna – lek o działaniu przeciwzakrzepowym, stosowany w leczeniu zakrzepowego zapalenia żył głębokich, zatoru tętnicy płucnej, niestabilnej dławicy piersiowej, ostrych obwodowych zatorów tętniczych. Po podaniu dożylnym działa w ciągu kilkunastu sekund, maksymalne po 10 min. Działanie heparyny utrzymuje się przez 2-4 h. Dawkowanie: 5000 jednostek, a w ciężkich zatorach tętnicy płucnej 10 000 jednostek. U osób w podeszłym wieku może być konieczne zmniejszenie dawki. W warunkach operacyjnych poziom heparyny w organizmie powinien być stale monitorowany przez lekarzy, a jej przedawkowanie powoduje krwotoki wewnętrzne oraz wylew krwi do mózgu.

Szpital w Havlíčkův Brodzie. Źródło: link

PRYWATNE ŚLEDZTWO

Havlíčkův Brod to miejscowość położona w samym sercu Czech, około 120 kilometrów na południowy wschód od Pragi, do której z miasteczka autostradą można dojechać w półtorej godziny. Zamieszkuje je 25 tysięcy osób, a jednym z bardziej znanych punktów miasta jest nowoczesny szpital. Oddany do użytku w 1987 roku kompleks dwunastu budynków, słynie w regionie z doskonałej opieki w zakresie chirurgii i chorób wewnętrznych.

W poniedziałkowy poranek 25 września 2006 roku, Pavel Longin, ordynator oddziału anestezjologii i resuscytacji, w pośpiechu pokonywał korytarze i piętra łączące poszczególne części szpitala. Roztrzęsiony do granic możliwości, ściskając w dłoni komplet dokumentacji będącą wynikiem jego prywatnego śledztwa – kierował się do Josefa Pejchla, generalnego dyrektora szpitala. W końcu poskładał wszystkie puzzle, i choć bardzo chciał się mylić, to w końcu musiał przyznać, że na jego oddziale działa seryjny morderca. Znał jego nazwisko – człowieka, z którym współpracował od siedmiu lat, do którego miał pełne zaufanie i osobiście nadał mu funkcję szefa zmiany pielęgniarzy.

Problemy na oddziale rozpoczęły się siedem miesięcy wcześniej, kiedy zauważono wśród pacjentów zwiększoną ilość nieuzasadnionych krwotoków wewnętrznych. Do tej pory oddział notował średnio trzy takie przypadki rocznie, więc czwarta podobna sytuacja w ciągu miesiąca zmusiła ordynatora do działania. Pavel Longin, początkowo daleki był od myśli, że za obecny stan rzeczy odpowiada umyślne działanie jednego z jego podwładnych. Skupił się na dokumentacjach medycznych, szukając ukrytych chorób pacjentów oraz na powtórnym sprawdzeniu procedur.

Traktując każdy przypadek krwotoku indywidualnie, można było doszukać się racjonalnego stanu rzeczy. I pomimo że śmiertelność pacjentów nie była większa niż zwykle, to wciąż niepokoiło go natężenie rozległych krwawień, z którymi musieli się mierzyć pracujący na oddziale lekarze.

Do połowy sierpnia krwotoki wewnętrzne wystąpiły u blisko dwudziestu pacjentów, z czego sześciu zmarło. Zapotrzebowanie na krew do transfuzji wzrosło kilkukrotnie. Dopiero pod koniec miesiąca Pavel Longin, po wielu konsultacjach z hematologami zaczął podejrzewać działanie heparyny, choć wciąż nie wiedział w jaki sposób przedostaje się ona do krwiobiegu pacjentów.

Co jest zdumiewające, przez te kilka miesięcy władze szpitala nie zgłosiły nikomu problemów z krwawieniem pacjentów. U większości zmarłych nie przeprowadzano sekcji zwłok, a w przypadkach, w których się odbyła, nie przeprowadzono analiz toksykologicznych pod kątem podania heparyny. Mimo dających mocno do myślenia epizodów, nie przebadano nawet osób, które przeżyły krwotok. W późniejszym czasie pracownicy szpitala z Pavelem Longinem na czele musieli się z tego tłumaczyć i odrzucać oskarżenia o zaniedbania. Jako wyjaśnienie podali brak podejrzenia o umyślne podanie heparyny. Warto też pamiętać, że środek ten utrzymuje się w organizmie przez stosunkowo niedługi czas, zatem by można było wykryć jego obecność, analizy toksykologiczne powinny były zostać wykonane bez zbędnej zwłoki.

Na początku września, gdy Pavel Longin już domyślał się, co powoduje ciężkie krwawienia i zgony pacjentów, zaczął porównywać karty medyczne i zestawiać je z grafikami pracy podległego mu personelu. Ponownie przestudiował wszystkie historie krwotoków, sprawdził daty i godziny ich występowania. Z każdą chwilą wszystko wydawało mu się co raz bardziej klarowne. Po wielu godzinach znalazł wspólny mianownik – jedno nazwisko, obecne było przy wszystkich przypadkach, 30-letniego pielęgniarza – Petra Zelenki.

Niezwłocznie, pod byle pretekstem wysłał Zelenkę na trzytygodniowy urlop, podczas którego z przerażeniem zauważył, że intensywne krwawienia na oddziale ustały.

Dla Longina to był trudny czas, podczas którego musiał uświadomić sobie, że jeden z jego zaufanych pracowników jest seryjnym mordercą, mimo iż wciąż nie posiadał niepodważalnych dowodów popierających tę tezę. Porównanie grafików pracy i brak jakikolwiek badań hematologicznych, to zbyt mało by oskarżyć kogoś o zabójstwo.

22 września 2006 roku Petr Zelenka ponownie stawił się na oddziale anestezjologii i resuscytacji szpitalu Havlíčkův Brod. Po jego nocnej zmianie, krwotoki pacjentów wróciły. Wybór zabójcy padł na Jaroslawa Motla, który trafił do szpitala po wypadku samochodowym, w którym stracił dłoń. Tym razem, Pavel Longin natychmiast zlecił badania toksykologiczne, które potwierdziły w organizmie obecność heparyny, która nie została pacjentowi zlecona przez żadnego z lekarzy. Tym samym otrzymał dowód, którego tak bezskutecznie poszukiwał, przez ostatnie miesiące.

Jarosław Motl przeżył atak, mimo że trucizna została mu podana dwukrotnie, dzień po dniu. Podczas kolejnej zmiany Petr Zelenka zaaplikował heparynę Marii Fialovej, która zmarła 25 września 2006 roku, będąc jednocześnie ostatnią ofiarą zabójcy. Co sprawiło, że Pavel Longin pozwolił, by morderca grasował na jego oddziale przez jeszcze jeden dzień, mimo iż znał wyniki badań toksykologicznych? Na to pytanie ordynator nigdy nie udzielił konkretnej odpowiedzi, stale powtarzając, że nic nie mógł zrobić w tej sytuacji.

Rozmowa, którą 25 września odbyli Pavel Longin oraz dyrektor generalny szpitala – Josef Pejchl jest owiana tajemnicą, gdyż w trakcie śledztwa obaj zasłaniali się niepamięcią. Faktem jednak jest, że ordynator zasugerował przełożonemu, że za sprawą tajemniczych krwotoków i zgonów stoi Petr Zelenka, a podczas tego spotkania podjęta została decyzja o zwolnieniu pielęgniarza ze szpitala.

W tym momencie rozpoczął się ciąg zdarzeń, który wymyka się wszelkiej logice. Kolejnego dnia Petr Zelenka podpisał rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron. I choć w ostatniej rozmowie Pavel Longin oświadczył mu, że wie o jego zbrodniczych działaniach i złoży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury – Zelenka nie został zwolniony dyscyplinarnie. Zarzuty pod swoim adresem przyjął na spokojnie, nie bronił się, a pismo podpisał bez słowa i opuścił mury szpitala.

Placówka nie wystosowała żadnej informacji do innych szpitali, w której ostrzeżono by je przed Zelenką, skutkiem czego był fakt, że niedługo potem heparynowy zabójca znalazł zatrudnienie w kolejnym szpitalu – tym razem w miejscowości Jihlava, położonej 30 kilometrów na południe od Havlíčkůvego Brodu.

W trakcie procesu Pavel Longin musiał zmierzyć się z wieloma zarzutami, sugerującymi opieszałość i brak zdecydowania w sposobie zwolnienia Zelenki. Wyjaśniał dlaczego szpital nie zdecydował się zrobić tego dyscyplinarnie: „Miałem uzasadnione podejrzenia, wręcz pewność, że to był on, lecz brakowało mi dowodów, bez których nie można kogoś oskarżyć o morderstwa. Gdyby został niesłusznie zwolniony dyscyplinarnie, mógłby żądać ogromnego odszkodowania, na które nie byłoby nas stać.

Pavel Longin, ordynator oddziału anestezjologii i resuscytacji szpitala w Havlíčkův Brod. Źródło: link

Jednak najistotniejszy zarzut jaki można skierować w stronę zarządu szpitala, to ogromna zwłoka w kontakcie z kancelarią prawniczą, a co za tym idzie zgłoszenie sprawy organom ścigania. Po rozmowie, która odbyła się 25 września, dyrekcji placówki aż dwa tygodnie zajęło się umówienie się z prawnikami reprezentującymi szpital. Przedstawiciele szpitala spotkali się z nimi dopiero 6 października, a przez kolejne dni pracownicy kancelarii przygotowywali oficjalne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury. W związku z powyższym organy ścigania dowiedziały się o całej sprawie dopiero 23 października. Mimo powagi sytuacji nie potraktowano jednak sprawy priorytetowo. Dlaczego? Zawiadomienie wystosowane przez kancelarię nie było zbyt konkretne, informowało o możliwości popełnienia przestępstwa przez nieznanego sprawcę oraz dotyczyło sprawy pacjenta, który przeżył – Jaroslawa Motla. „Pacjent kilkukrotnie krwawił z nieznanych przyczyn, lecz przeżył krytyczną sytuację” – czytamy w zawiadomieniu, w którym ani razu nie padło nazwisko Petra Zelenki. Co więcej, sprawa trafiła na biurko jedynego policjanta, który miał jakiekolwiek doświadczenie w śledztwach związanych ze służbą zdrowia, i który właśnie wybierał się na trzytygodniowe zwolnienie lekarskie. Tym samym dochodzenie rozpoczęło się dopiero pod koniec listopada, gdy Petr Zelenka od miesiąca pracował już w szpitalu w Jihlavie.

29 listopada Pavel Longin, który właśnie dowiedział się, że Petr Zelenka od pewnego czasu pracuje na stanowisku pielęgniarza na oddziale chirurgii szpitala w Jihlavie postanowił udać się na policję i wyznać całą prawdę. Poinformował detektywów o swoim śledztwie, przypuszczeniach, a organy ścigania poznały nazwisko Petra Zelenki. Dzięki temu sprawa natychmiast zyskała najwyższy priorytet.

ARESZTOWANIE

1 grudnia 2006 roku, godzina 17:50. Petr Zelenka wjeżdża windą na drugie piętro szpitala, na oddział, gdzie za kilka minut ma zacząć wieczorną zmianę. Lubi swoją nową pracę, którą wykonuje od równo miesiąca. Wychodząc z windy, słyszy głos:
– Pan Petr Zelenka? – zapytał jeden z nieumundurowanych policjantów.
– Tak, a o co chodzi? – odpowiedział pytająco.

Dalej sprawy potoczyły się błyskawicznie. Akcją aresztowania Zelenki dowodził Petr Gruber, który po latach wspominał: „Jeden z moich ludzi chwycił go za ramię. Zelenka był zaskoczony, lecz po chwili zaczął się szarpać i wyrywać. Dwóch policjantów rzuciło go na ziemię i założyli mu na dłonie kajdanki. W tym momencie wyjąłem swoją legitymację służbową i uspokajałem personel oraz pacjentów, którzy byli świadkami tej sytuacji. Cała operacja trwała nie więcej niż dwadzieścia sekund”.

Zatrzymany został przewieziony na posterunek policji w Havlíčkův Brodzie, a według śledczych do momentu pierwszego przesłuchania nie odezwał się ani słowem – cały czas beznamiętnie wpatrując się w podłogę.

Miejsce aresztowania Petra Zelenki. Źródło: link

Podczas pierwszej konfrontacji z policjantami przyznał się, że bez konsultacji z lekarzami podał heparynę ponad dwudziestu pacjentom. Stwierdził, że swój proceder rozpoczął o wiele wcześniej – latem 2005 roku, przy czym pierwotnie podawał pacjentom insulinę oraz środek usypiający o nazwie dormicum. Ponieważ leki te nie spełniały jego zbrodniczych oczekiwań, w marcu 2006 zaczął podawać pacjentom heparynę, do której miał w szpitalu swobodny dostęp, a poziom jej zużycia nie podlegał żadnej kontroli. W trakcie pierwszych przesłuchań stworzył także dokładną listę osób, dat i okoliczności w jakich podtruwał pacjentów medykamentami. Według jego własnych zeznań, do pierwszego zgonu doprowadził w marcu 2006 roku.

Ekipa śledczych przeszukała także mieszkanie Petra Zelenki, w którym znaleziono puste fiolki po heparynie, insulinie oraz innych środkach. Znaleziono też dokumentacje szpitalne 40 pacjentów – wykradzione ze szpitala – w tym także karty osób, o których wiadomo było, że Zelenka podał heparynę.

Początkowo „współpraca” pomiędzy śledczymi, a Zelenką układała się pomyślnie, a reprezentujący mordercę obrońca z urzędu – Vitezslav Mensik oświadczył mediom: „Mój klient przyznał się do wszystkich zarzutów i szczegółowo opisał sposób, w jaki zabijał swoje ofiary, między innymi przez wstrzyknięcie heparyny. Ma ogromne wyrzuty sumienia i żałuje swoich czynów.

Zelenka wyjawił też śledczym motyw swojego działania. Twierdził, że popchnęło go do tego wypalenie zawodowe i chęć poczucia wyższości nad lekarzami. Postanowił ich sprawdzić i bacznie obserwował kiedy zorientują się w sytuacji i zauważą, że za krwotoki odpowiada heparyna. Brak reakcji ze strony służby szpitalnej budował jego poczucie bezkarności i podnosił pewność siebie – faktycznie wówczas czuł się od nich lepszy. Jednocześnie przyznał, że jego zamiarem nie była śmierć pacjentów, a jedynie pewnego rodzaju gra, jaką chciał przeprowadzić z niczego nie podejrzewającymi lekarzami. Podkreślał też, że nigdy nie leczył się psychiatrycznie. W transkrypcjach z przesłuchań czytamy:

Obecnie patrzę na moje działania z przerażeniem i odczuwam wyrzuty sumienia. Popełniłem zarzucane mi przestępstwa. Prawdą jest również, że bez powodu podawałem heparynę pacjentom z zamiarem wywołania u nich ewentualnych komplikacji i wzbudzenia poczucia niepewności u lekarzy. Miałem świadomość, że ci ludzie mogą umrzeć, jeśli podam im zbyt wysoką dawkę heparyny, przy ich stanie zdrowia. […] Zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, co robię, ale nie potrafiłem przestać podawać im potajemnie leków. Nie bałem się, że zostanę na tym przyłapany, ale stopniowo zdawałem sobie sprawę z konsekwencji swojego zachowania. Miałem świadomość, że w wyniku moich działań umierali ludzie, przynajmniej niektórzy z nich. Po jakimś czasie doszedłem do etapu, na którym był to już automatyzm i za każdym razem gdy byłem w pracy wiedziałem, że zrobię to ponownie. Podczas każdej dwunastogodzinnej zmiany ciągle siedziało mi to w głowie. […] Czułem się dobrze kiedy wiedziałem o niedozwolonym podaniu heparyny, a lekarze nie wiedzieli, jak radzić sobie z problemami zdrowotnymi pacjentów”.

Sytuacja zmieniła się po kilku dniach przesłuchań. Siódmego grudnia, dotychczasowy obrońca został zwolniony przez rodzinę Petra, a jego miejsce zajął znany czeski adwokat Jan Herout. Ojciec oskarżonego stwierdził: „Nie byliśmy zadowoleni z pracy pana Mensika. Zdawało się, że on nie bronił naszego syna, lecz był rzecznikiem policji”.

Po tym zdarzeniu Petr Zelenka przestał współpracować z policją. Nowy adwokat od razu zaczął podnosić argumenty, że do wszystkich zeznań jego klienta zmuszono siłą i boi się o rzetelność procesu, gdyż oskarżony został już praktycznie skazany przez media. Wskazywał też na zły stan zdrowia psychicznego Zelenki i sugerował jego niepoczytalność.

W oczekiwaniu na proces Zelenka dwukrotnie trafił do więziennego zakładu psychiatrycznego, po tym jak oznajmił, że planuje popełnić samobójstwo. Łącznie spędził tam 12 tygodni.

Czy Zelenka faktycznie został pobity przez funkcjonariuszy, a jego przyznanie się do winy uzyskano przemocą? Sam oskarżony w listach do rodziny opisał swoje aresztowanie i przesłuchania:

Jeden z policjantów złapał mnie za ręce, drugi kopnął w łydki, przez co upadłem. W żadnym wypadku nie stawiałem oporu przy aresztowaniu. Kiedy leżałem jeden z policjantów wciąż kopał mnie po nogach, a gdy się skuliłem, trafił w mnie w podbrzusze i genitalia. […] Do Havlíčkův Brodu przywieźli mnie około godziny 18:30 i od razu zostałem zaprowadzony do pokoju, w którym była ciemnowłosa kobieta i mężczyzna w krótkich włosach. Ona krzyczała, kazała mi opowiedzieć o wszystkich zbrodniach, lub jak mówiła ‘rozwiąże to inaczej’. Siedziałem przestraszony, a policjanci mnie otaczali. Ten, który mnie przywiózł na posterunek, kopnął mnie kolanem w udo, a następnie między nogi. Skuliłem się z bólu, a kiedy się wyprostowałem, uderzono mnie w twarz, powodując krwawienie z nosa. Na ziemi była kałuża krwi. […] Jeden z policjantów poszedł ze mną do łazienki, gdzie pomógł mi domyć zakrwawione ubranie. Kiedy wróciłem do pokoju, dali mi kartkę i kazali napisać, komu podałem heparynę. Było około 19:00. Byłem tak zestresowany, że nie pamiętam, co tam napisałem. Zajęło to około godziny. […] Kolejnego dnia przesłuchanie trwało od godziny 9:00 do 13:00. Podczas niego przejrzałem dokumentację medyczną pacjentów, którą mi pokazano i na tej podstawie napisałem swoje zeznania. Osobiście, nie mogłem sobie przypomnieć, który pacjent leżał na jakim łóżku, komu, i o której godzinie podawałem heparynę oraz o której godzinie ktoś umarł. Przecież od niektórych sytuacji minęło ponad pół roku […] 3 grudnia około godziny 7:30 policja przesłuchała mnie w obecności mojego prawnika Menšíka. Nie powiedziałem mu o przemocy ze strony policjantów, z obawy przed kolejnym pobiciem, kiedy tylko on wyjdzie z pokoju. […] 7 grudnia 2006 r. około godziny 13.00 przyszedł nowy prawnik Herout, wybrany przez mojego ojca. Nawet jemu nie powiedziałem jakiego rodzaju przemoc stosowała wobec mnie policja – głównie z tych samych powodów co wcześniej. Dlatego powiedziałem mu, że funkcjonariusze traktują mnie dobrze, a uraz głowy był wynikiem wypadku. Prawdę o pobiciu wyznałem prawnikowi dopiero 10 stycznia 2007 roku”.

Adwokat Petra Zelenki – Jan Herout. Źródło: link

O ile słowa Petra Zelenki oraz jego prawnika mogą budzić wątpliwości czytelnika, to znalazł się ktoś bezstronny, kto zdaje się potwierdzać ich wersję. Petr Kobiela, to pastor Kościoła Adwentystów, który od lat odwiedza skazanych oraz osoby aresztowane, dając im duchowe wsparcie. Z czasem stał się spowiednikiem oraz przyjacielem Zelenki.

W areszcie spotkał się z mężczyzną kilka razy, a pierwsza rozmowa odbyła się 4 grudnia 2006 roku, czyli trzy dni po zatrzymaniu, co kapelan wspomina następująco: „Petr trząsł się, był posiniaczony i miał kilka szwów – jak twierdził – od ran zadanych biciem podczas przesłuchania. Wyglądał jak kompletny wrak, który ucierpiał pod każdym względem, byłem przerażony jego ogólnym wyglądem”.

PIĘTNO I CIERPIENIE

Petr Zelenka urodził się 27 lutego 1976 roku w Jihlavie. Ważnym elementem jego dzieciństwa była choroba matki, która uniemożliwiła jej poświęcanie wystarczającej uwagi wychowaniu syna oraz młodszej córki – Marietty. Większość rodzicielskich obowiązków spadła zatem na Bohumiła Zelenkę, człowieka staroświeckiego – oddanego kultowi ciężkiej pracy i surowego wychowania.

To właśnie ojciec, człowiek z zasadami, który nigdy nie złamał danego słowa, a nawet nigdy nie spóźnił się do pracy – chodził na szkolne wywiadówki, pilnował nauki i zajmował się wychowaniem dzieci. Mimo, iż sam posiadał wykształcenie techniczne, miał ogromny sentyment do ziemi, którą jego rodzina uprawiała od lat. Dlatego też robił wszystko, aby Petr poszedł w kierunku uprawy roli. Kiedy młody Zelenka marzył o zostaniu kucharzem, ojciec szybko wybił mu to z głowy i wysłał syna do średniej szkoły rolniczej.

O młodości Petra Zelenki wiadomo niewiele. Prawdą jest, że był osobą lubianą. „Zawsze dobrze się uczył, był popularny i zabawny” – wspomina po latach jedna z jego szkolnych koleżanek.

Ale Petr miał też drugie oblicze – wrażliwego samotnika, z wyraźną potrzebą akceptacji i odnoszenia sukcesów. Według psychologów od najmłodszych lat wręcz chorobliwie próbował zaimponować ojcu. Zdecydowanie lepszy kontakt miał z matką oraz siostrą, a pomiędzy stanowczym Bohumiłem i delikatnym Petrem często wybuchały konflikty, w których to syn zawsze ustępował.

W wieku 19 lat Petr uznał, że sam będzie decydował o swoim życiu i wbrew woli ojca podjął naukę w Brnie, kształcąc się w kierunku ratownika medycznego, a w międzyczasie podjął staż w pogotowiu medycznym w Jihlavie. Tam też pierwotnie ujawniły się negatywne cechy Zelenki. Jeden z jego współpracowników wspominał: „Ciężko było mu zaufać, nie radził sobie z zadaniami. Miał niską samoocenę, za wszelką cenę chciał nam wszystkim udowodnić jak bardzo był zdolny”. Przygoda Petra z pogotowiem ratunkowym zakończyła się po dwóch miesiącach, gdy został zwolniony z powodu częstej absencji w pracy. Było to dla niego jedno z pierwszych zderzeń z rzeczywistością. Popadł na pewien czas w depresję, ale nie zaniechał swoich marzeń o pracy w służbie medycznej.

W 1999 rozpoczął pracę w szpitalu w Havlíčkův Brodzie. Zatrudniony został jako pielęgniarz na oddziale anestezjologii i resuscytacji, a po krótkim czasie podjął studia pielęgniarskie, które ukończył w 2005 roku.

Petr Zelenka w trakcie pracy na oddziale anestezjologii i resuscytacji szpitala w Havlíčkův Brod. Źródło: link.

W pracy dał się poznać jako osoba towarzyska, życzliwa i uprzejma, choć czasem arogancka. Pavel Longin oceniał jego umiejętności jako ponadprzeciętne, zwłaszcza, że Petr dopiero zbierał szlify w zawodzie, a wcześniej ukończył liceum rolnicze. Ponadto oceniał go jako pracownika bezproblemowego, wykonującego wszystkie polecenia służbowe i mającego świetny kontakt z pacjentami, przez których również był chwalony.

Sukcesy w życiu zawodowym nie przenosiły się na życie prywatne, czemu winne były nadzwyczajna wrażliwość Zelenki, niska samoocena i wciąż ogromna potrzeba pokazania swojej wartości ojcu. Kolejnym problemem okazała się seksualność Petra, której on sam nigdy nie był pewny.

Zelenka przez długi czas spotykał się zarówno z mężczyznami, jak i z kobietami. Z jedną z nich nawet planował ślub. Oficjalnie, swoją prawdziwą, homoseksualną orientację zaakceptował dopiero w wieku 26 lat, kiedy już od trzech lat pracował w szpitalu w Havlíčkův Brodzie. Oficjalnie, bo jak twierdzą psychologowie – wcześniej wypierał ją z obawy przed reakcją ojca.

Na tym etapie życia można by doszukiwać się istotnych zmian w zachowaniu Petra Zelenki. Czuł, że zawiódł ojca – przez długi czas, mieszkając jeszcze w domu rodzinnym wręcz błagał matkę i siostrę, by to one wyjawiły Bohumiłowi prawdę o jego orientacji. Jednocześnie zaczął eksperymentować z alkoholem i lekami przeciwdepresyjnymi, które często sam sobie potajemnie przepisywał. Według zeznań świadków, mieszanka alkoholu i antydepresantów powodowała u niego niesłychaną agresję, która nieraz kończyła się bijatyką w pubie, niszczeniem mienia oraz interwencją policji.

Młody Zelenka miał rację – ojciec, delikatnie mówiąc, nie najlepiej przyjął informacje o homoseksualizmie syna. Bohumił absolutnie się tego nie spodziewał, zwłaszcza, że Petr wcześniej miewał – jak się wydawało – udane relacje z kobietami. W późniejszym okresie Zelenka senior stanął pod ścianą oskarżeń – sugerowano mu, że surowe wychowanie ukształtowało mordercze zapędy syna. O tej sytuacji powiedział: „Nie była to dobra informacja, ale każdy, kto by nie zmartwił się taką wiadomością jest hipokrytą. Pochodzimy z katolickiej, konserwatywnej rodziny, gdzie szanowana jest tradycja i naturalnym jest, że to mężczyzna jest głową rodziny. Była to dla nas gorzka pigułka, zwłaszcza że wcześniej Petr spotykał się z dziewczyną. Poprosiłem go tylko, aby nie przyprowadzał swoich chłopaków do domu i aby chronił swoją prywatność. Nie każdy musiał wiedzieć o jego orientacji”. Innym razem w obliczu oskarżeń dodał: „Dla mnie to zniewaga. Wiem, że idealnym tłem dla tej tragedii byłoby gdybym był półpiśmiennym alkoholikiem, rozwiedzionym, bezrobotnym lub bijącym żonę w domu i znęcającym się nad dziećmi. Ale tak nie było – jesteśmy przyzwoitą i uczciwą rodziną”.

W roku 2003 Petr Zelenka rozpoczął swój pierwszy poważny związek z mężczyzną, Milanem Tumą, którego spotkał podczas podróży pociągiem. Oboje zakochali się w sobie bez pamięci, zamieszkali razem, a w życiu emocjonalnym Petra zaszła zauważalna poprawa.

Sielanka zakończyła się w 2005 roku, kiedy Milan z uwagi na zmianę pracy zmuszony był do częstych wyjazdów służbowych, których Petr absolutnie nie potrafił zaakceptować. Wrócił do sprawdzonych sposobów radzenia sobie z samotnością – alkoholu i antydepresantów, a co za tym szło – także nieuchronnych ataków agresji.

Zostało to zauważone przez najbliższych – jego rodzina z ojcem na czele już we wrześniu 2005 roku namawiała go na wizytę u psychologa. Odmówił zapewniając, że wszystko ma pod kontrolą.

Jednocześnie u Zelenki pojawiło się wypalenie zawodowe. Warto nadmienić, że w innych szpitalach pielęgniarze pracujący na newralgicznych oddziałach, powinni zmieniać stanowisko pracy co 3 lata, właśnie z powodu wypalenia zawodowego. Tymczasem Zelenka na swoim oddziale spędzał już szósty rok życia. Bohumil Zelenka tak wspomina ten okres: „Syn był rozdrażniony, zmęczony i niespokojny. Powiedzieliśmy mu aby udał się do lekarza, lecz odpowiedział nam, ze ma wszystko pod kontrolą. Nie chciał iść do specjalisty, gdyż bał się że będzie to źle postrzegane w pracy, którą lubił. Jednocześnie zaczął przyjmować silne leki antydepresyjne – które sam sobie nielegalnie przepisywał – stopniowo zwiększając dawki”.

Mimo wewnętrznych problemów, Petr wydawał się wciąż rzetelnie wykonywać swoje zadania, jak twierdzili jego przełożony oraz współpracownicy. W rzeczywistości już wtedy praktykował podawanie pacjentom nadmiernych ilości insuliny i środków nasennych.

Niedługo później zakończył studia pielęgniarskie, a Pavel Longin awansował go na kierownika zmiany pielęgniarzy.

MEDIA I PSYCHIATRZY

Petr Zelenka jest pełen sprzeczności. Jeden z jego byłych kochanków powiedział: „To był niesłychanie wrażliwy i spokojny człowiek. Kiedy oglądaliśmy filmy, które kończyły się smutnymi scenami, oboje płakaliśmy”. Zdaniem rodziny i najbliższych, każda śmierć na oddziale wzbudzała w nim mocne przeżycia i cierpienia. Niemniej, zdaniem psychologów jest on osobą wyprutą z emocji i pozbawioną współczucia dla innych, która z zimną krwią zabijała bezbronnych pacjentów.

Dlaczego Zelenka obrał taką drogę? Psycholog Karel Havlik, opracował dla mediów jedną z opinii, w której twierdził, że ogromną rolę w działaniu Petra odegrało jego wychowanie: „Ciągłe krzyki, nagana i stale podleganie ocenie nie budują w dziecku wrażliwości, a negatywne emocje. W środowisku kontroli dziecko przeżywa lęk i poczucie winy. Petr Zelenka mógł odczuwać chroniczny niepokój w okresie dojrzewania, zwłaszcza, gdy jego orientacja seksualna zdawała się nie być oczywista. Ojciec go za to potępił, a to właśnie w nim widział ucieleśnienie władzy, dominacji i doskonałości. Zawsze chciał osiągnąć jego poziom, ale możliwości mu na to nie pozwalały. I mimo, że jako osoba dorosła częściowo wyszedł spod nacisku i nadzoru ojca – to wciąż przyjmował rolę słabeusza pełnego empatii. Poczucie winy, niedoskonałości i bezradności nasiliło się po rozłące z partnerem. Wówczas pojawiło się u niego poczucie, że zawiódł wszystkich, co w połączeniu z bezdusznym wychowaniem oraz wypaleniem zawodowym stworzyło u niego nienawiść w stosunku do wszystkich. Zabijał tak jak żył: z ukrycia, za pomocą trucizny, a jego ofiarami byli bezbronni pacjenci. Po każdym morderstwie mógł czuć satysfakcję, gdyż mógł działać swobodnie i decydować o życiu i śmierci. Stał się Panem swoich ofiar”.

Bohumil Zelenka odpowiadający na pytania dziennikarzy. Źródło: link.

Gdy Zelenka został aresztowany, a jego zbrodnie wyszły na jaw, media weszły z butami w całe jego otoczenie. Sprawdzano i analizowano jego dzieciństwo oraz przeszłość, tworzone były historie, często mijające się z prawdą, jak choćby ta, że pielęgniarz ze szpitala w Havlíčkůvym Brod był tylko częścią machiny działającej na czarnym rynku handlu ludzkimi organami. Rodzina oraz najbliżsi Zelenki pozbawieni zostali wszelkiej prywatności. Przechwycone zostały także prywatne listy, które Petr Zelenka pisał do swoich rodziców.

Heparynę pierwszy raz podałem 6 maja 2006 roku. Nie wiem dlaczego wybrałem właśnie ją i nie wiem dlaczego w ogóle to zrobiłem. Coś mnie do tego pchnęło. Na pewno nie chodziło o to, że byłem nieszczęśliwy, gdyż miałem bardzo szczęśliwe życie.

26 czerwca 2007 roku

Moje samopoczucie w areszcie się zmienia. Czasem jest lepiej, czasem gorzej. Ale boję się, że ktoś mnie zastrzeli, jestem bardzo niespokojny.

25 lipca 2007 roku:

Nie chciałem nikogo skrzywdzić, nie chciałem być panem życia i śmierci, ani niczego udowadniać.

29 sierpnia 2007 roku:

Ci ludzie wydawali mi się martwi. Miałem mnóstwo swoich problemów, a kiedy w pracy coś się zaczynało dziać, to wówczas moje problemy znikały.

6 września 2007 roku:

Wspomniane listy i wcześniej przedstawione wspomnienie o aresztowaniu Zelenki zostały – na potrzeby mediów – poddane analizie grafologicznej. Według Zuzany Dobiášovej, ze Stowarzyszenia Grafologów Republiki Czeskiejcharakter pisma oraz ton listów wskazuje na problematyczną osobowość autora ze skłonnościami do depresji i chorób psychicznych. Pisarz jest dominującym introwertykiem, który wszystko rozwiązuje zgodnie ze swoim zdaniem, ale także na swoją korzyść. Brakuje mu dystansu do innych, jego natura jest natrętna, z elementami antyspołecznego zachowania. […] Najwyraźniej ma problem z dzieciństwa, problem z własną seksualnością. Widoczne jest też poczucie niezrozumienia z otoczeniem. Pisarz jest przekonany o słuszności swoich działań […]”.

Slavomil Hubalek jest znanym i cenionym psychologiem sądowym. Początkowo to on z ramienia prokuratury przygotowywał opinię Zelenki na potrzeby procesu. Z oskarżonym spotkał się pięciokrotnie, jednakże później zrezygnował z pracy przy tej sprawie. Powodem tego były oskarżenia Zelenki oraz jego adwokata, o stronniczość biegłego oraz namowę badanego do samobójstwa. Hubalek – jak sam twierdził – nie był w stanie zagwarantować bezstronności w procesie i poprosił prokuraturę o odsunięcie od sprawy. Wiele lat później w napisanej przez siebie książce zdecydował się na przedstawienie obrazu i oceny Petra.

Spotkałem się z nim pięciokrotnie, chociaż w takich przypadkach z reguły wystarczy jedno lub dwa spotkania z pacjentem. Przyznaję, że w tym wypadku wynikało to ze złożonego charakteru badanego. Zelenka nie wiedział, co go pchnęło do takich czynów, lecz przyznał, że chciał udowodnić coś pracującym na oddziale lekarzom, a na podstawie obserwacji i rozmów wnioskuję, że przyczyną było wypalenie zawodowe”. Hubalek sklasyfikował Zelenkę jako zimnego i pozbawionego emocji człowieka, a jego zbrodnie traktuje jako czyste morderstwo i zwykłą, nikczemną chęć wpływania na życie innych, w tym przypadku bezbronnych osób. „Chciał widzieć bezbronnych lekarzy, którzy pomimo wykształcenia, doświadczenia i dyplomów nie byli w stanie zrozumieć, dlaczego ich pacjenci umierają. Tym samym zaatakował ich psychikę i zemścił się na nich za to, że sam nigdy nie mógł studiować medycyny”. Ocenił go też jako lękliwego, a jako przykład podał fakt, że „Zelenka posiadał prawo jazdy, ale nigdy nie siadał za kierownicą, gdyż jak sam badany twierdzi- nie był dość odważny”.

Po odsunięciu od sprawy Slavomila Hubalka, badaniem Zelenki zajęli się dr Petr Goldmann oraz dr Vanda Valkova. Oboje stwierdzili, że w momencie dokonywania przestępstw był zdrowy i w pełni odpowiedzialny za swoje czyny. W temacie motywu zgodzili się z Hubalkiem i jednocześnie uznali, że działania Petra były świadomym działaniem, a nie wynikiem przypadku. Jego inteligencję ocenili jako przeciętną oraz stwierdzili narcystyczną osobowość badanego. Według śledczych dokładnie wiedział, co robi i działał w sposób wyrachowany, podając pacjentom trudne do wykrycia dawki heparyny.

PROCES PETRA ZELENKI

Wynik śledztwa zawarł się na 1800 stronach akt. Zelenka stanął przed sądem, oskarżony o siedem zabójstw oraz dziesięć usiłowań pozbawienia życia w okresie od maja do września 2006 roku. Z racji braku dowodów i niemożności udowodnienia winy w akcie oskarżenia nie zawarte zostały zbrodnie, które Zelenka rzekomo popełnił przed majem 2006 roku i do których przyznał się w trakcie przesłuchań. Niemniej rzecznik prokuratury w Havlíčkův Brodzie zapewniał, że te sprawy zostaną dokładnie zbadane i jeśli okażą się prawdziwe – oskarżony za nie odpowie.

21 stycznia 2008 roku, Petr Zelenka wszedł pierwszy raz na salę rozpraw o numerze 50 Sądu Okręgowego w Hradcu Králové. Ze spuszczoną głową i w asyście uzbrojonych policjantów, strzegących jego bezpieczeństwa. Wyraz jego twarzy zdradzał, że nie do końca zdaje sobie sprawę z tego gdzie i dlaczego się znalazł.

Proces planowo miał zakończyć się w ciągu miesiąca – czterech sędziów miało wysłuchać 60 świadków, w tym biegłych, lekarzy, pielęgniarzy oraz bliskich oskarżonego. Z uwagi na jawność rozpraw, za każdym razem zjawiało się blisko 50 widzów, głównie dziennikarzy. Na każdej z nich pojawiał się także Bohumił Zelenka – niezwykle aktywny w mediach, zawsze biorący stronę swojego syna, nazywał go „nasz Petr”. Prokurator odczytywał akt oskarżenia przez 30 minut.

Podczas pierwszego dnia procesu nastąpił zwrot akcji. Petr Zelenka odwołał swoje dotychczasowe zeznania i oskarżył policjantów o przemoc w uzyskaniu zeznań. Jan Herout – wygłosił nowy motyw działania Zelenki. Podtrzymał tezę o wypaleniu zawodowym, ale sugerował, że Zelenka podawał heparynę, aby później samodzielnie mógł wykazać się w akcji ratunkowej. Porównał go do „piromana, który wznieca pożar, by później aktywnie brać udział w akcji jego gaszenia”.

Jako pierwszy zeznawał oskarżony. W pierwszej części opowiadał o swoim udanym dzieciństwie, edukacji i o tym jak dążył do zdobycia medycznego wykształcenia. Później odpowiadał na pytania dotyczące czynów, za które stanął przed sądem. Z 17 przypadków podania heparyny pamiętał jedynie pięć. Do reszty z nich się nie przyznał, co stało w sprzeczności z jego zeznaniami w trakcie śledztwa. Jak oświadczył: „wiedziałem, że pacjenci będą cierpieć z powodu wewnętrznego krwawienia, ale myślałem, że uratujemy im życie. Nie zamierzałem ich zabijać, chciałem tylko aby coś się działo”. W odniesieniu do zeznań złożonych podczas przesłuchań wyznał: „Podpisałem wszystko, co chcieli, żebym podpisał. Bałem się, że znowu mnie pobiją”.

Petr Zelenka na ławie oskarżonych. Źródło: link.

Zarówno wcześniejsze śledztwo, jak i proces nie dały odpowiedzi na jedno z ważniejszych pytań w sprawie, co skrzętnie wykorzystywał obrońca oskarżonego. Jakie dawki heparyny Zelenka podawał pacjentom? Sam pielęgniarz wcześniej, wielokrotnie przyznał się do wstrzykiwania 5 ml leku, czyli 25.000 jednostek, co stanowiło połowę fiolki. Według transkrypcji z przesłuchań Zelenka zeznał: „Następnie ampułki chowałem w lodówce, gdzie wszystkie otwarte fiolki były przechowywane i wstrzykiwane innym pacjentom na oddziale, zgodnie ze wskazówkami lekarzy”. Z uwagi na brak testów toksykologicznych, prokuratura uznała tę wartość za podstawę oskarżenia.

Jednym z głównych celów adwokata Zelenki było udowodnienie, że podawane przez oskarżonego niskie dawki heparyny nie mogły spowodować śmierci pacjentów. Powoływał się przy tym na brak raportów medycznych z sekcji zwłok. Ponadto substancja ta utrzymuje się w organizmie około trzech godzin, a niektóre z ofiar umierały po kilku dniach lub tygodniach od podania leku. Jak twierdził „istnieją ogromne rozbieżności pomiędzy oceną przyczyn śmierci lub pogorszenia stanu pacjentów jak – twierdzą inni lekarze – a oceną ekspertów sądowych”.

Głównym ekspertem z ramienia sądu był dr Josef Pleskot, który zeznał, że przyczyną zgonów pacjentów musiała być heparyna. Wszyscy oni cierpieli z powodu niemierzalnych wartości krwawienia, które musiały doprowadzić do ich śmierci. Problem w tym, że dr Pleskot był patologiem, a nie hematologiem, więc Jan Herout stale podważał jego kompetencje i domagał się aby sąd powołał biegłego w dziedzinie hematologii, który lepiej rozumie zależność pomiędzy podaniem heparyny, krwotokami a śmiercią pacjentów. Sam prawnik opierał się na opinii innych lekarzy, którzy zgodnie stwierdzili, że pacjenci umierali z powodu innych chorób, a nie zatrucia heparyną. Powołani przez adwokata eksperci w trakcie procesu twierdzili:

Jeśli podasz pacjentowi tak niską dawkę heparyny, nic się nie stanie. Nawet jeśli byli w stanie krytycznym.

Petr Wagner, kierownik biochemii klinicznej w Szpitalu w Libercu

Podanie 5 ml heparyny nie jest w stanie zaszkodzić nawet pacjentom po zabiegach chirurgicznych, które były tam wykonywane.

Ladislav Tesinsky, z Kliniki sercowo-naczyniowej w Pradze

Inny świadek obrony, Frantisek Kuncik – były ordynator oddziału anestezjologii i resuscytacji w Szpitalu Uniwersyteckim w Ostrawie, poszedł krok dalej. Podczas rozprawy zaproponował sędziemu, aby zezwolił mu na sali sądowej wstrzyknąć sobie 5 ml heparyny i tym samym udowodnił, że nic mu się nie stanie.

Co więcej, w podobnym tonie wyrazili się lekarze Petr Cetkovsky oraz Peter Salej. Obaj wchodzili w skład specjalnej komisji powołanej przez Ministra Zdrowia Republiki Czeskiej, której celem było przede wszystkim zbadanie prawidłowości procedur w szpitalu w Havlíčkův Brodzie. Przed sądem zeznali, że „niedozwolone podanie leku zmniejszającego krzepliwość krwi, nie mogło mieć bezpośredniego związku z późniejszą śmiercią kilku pacjentów. W niektórych przypadkach czas od podania do śmierci był tak długi, że w chwili śmierci heparyna była nieistotna klinicznie”. Jako przykład podali pacjenta Jaroslava Kohlmayera, który zmarł kilka tygodni po podaniu leku. Ponadto sugerowali że za część zgonów odpowiada szpital, twierdząc przy tym, że „istnieją testy, które można było przeprowadzić wcześniej i tym samym wykryć działanie heparyny”. Według nich w placówce niedostatecznie funkcjonowała kontrola procedur medycznych, a nadzór nad dokumentacją dotyczącą warunków rozległych krwawień pacjentów był niewłaściwy.

Cytowany wcześniej Petr Wagner dodał, że „Tak niskie dawki heparyny mogły wywołać lekkie krwawienia, ale na pewno nie śmierć pacjentów. Oczywiście, nieuzasadnione podawanie im leku było naganne, ale oskarżony nie mógł ich w ten sposób zabić. Ponadto na oddziale nie prowadzono rejestru zamówień na leki, więc nikt nie zauważył zużycia heparyny. Nie prowadzono analiz toksykologicznych oraz niezbędnych badań laboratoryjnych w celu zdiagnozowania krwawień. Sześć z siedmiu ofiar skremowano, a raporty medyczne stworzone przez patologa nie zawierają jednoznacznego stwierdzenia, że dana osoba zmarła wyłącznie na skutek podania heparyny”.

W nawiązaniu do tych wypowiedzi, adwokat Zelenki głosił w mediach: „Dzisiejsze przesłuchania potwierdziły moje wnioski, które skierowałem do prokuratury, sugerując aby cztery sprawy nie były uznawane za przestępstwo popełnienia morderstwa, ale co najwyżej za usiłowanie zabójstwa”.

W trakcie procesu wiele zarzutów kierowano także przeciw Pavlowi Longinowi oraz całemu zespołowi szpitalnemu. Były Minister Zdrowia Republiki Czeskiej David Rath, wezwany do wypowiedzi w programie telewizyjnym, jako ekspert stwierdził: „Gdy pacjent w stanie pooperacyjnym się wykrwawia, doświadczony lekarz wie, że przyczyną może być jedynie sepsa lub nadmierna ilość heparyny. Ta druga ma tą zaletę, że wystarczy podać antidotum, aby krwawienie ustało”.

Pavla Longina krytykowano także za przeprowadzone na własną rękę śledztwo: „Jak to możliwe, że pacjenci przez pół roku nie byli badani pod kątem hematologicznym? Nie wyobrażam sobie czegoś takiego w moim szpitalu!” – grzmiał Petr Wagner.

Longin odpowiadał: „Nie da się wykryć seryjnego mordercy po dwóch lub trzech przypadkach! Szaleni lekarze zabili dziesiątki osób za granicą, zanim zostali aresztowani. Ani przez chwilę nie myśleliśmy, że ktokolwiek z nas może zabijać, dlatego ujawniłem to później”.

Osobnym wątkiem podczas procesu był stan psychiczny Petra Zelenki. W czasie śledztwa stwierdził, że był osobą zdrową psychicznie, teraz natomiast zmienił wersję mówiąc, że przyjmował codziennie blisko 10 tabletek, różnych antydepresantów, które przyjmował bez konsultacji z lekarzami.

Pastor Kobiela podczas procesu przekonywał sąd, że Zelenka jest chory psychicznie – praca na oddziale, w obecności śmierci odcisnęła na nim piętno, a szpital nie przykładał wystarczającej uwagi do stanu zdrowia psychicznego swoich pracowników. „Zelenka potrzebuje dokładnych badań! Nie chciał nikogo zabić. Kochał pracę i ludzi którzy tam się znajdowali”. Obrońca oskarżonego wtórował mu mówiąc: „Proszę o ponowną ocenę stanu zdrowia oskarżonego. To tak skomplikowany przypadek, że jedna opinia biegłego po prostu nie jest wystarczająca”. Sąd odmówił jednak zlecenia kolejnych badań.

Zeznania składali też policjanci oskarżeni przez Zelenkę o pobicie i wymuszanie zeznań. Według nich, podczas przesłuchań oskarżony był zdenerwowany, ale współpracował ze śledczymi. Nikt mu nie groził, ani tym bardziej nie używał wobec niego przemocy fizycznej lub psychicznej. Gdy po tych słowach Zelenka wstał i wykrzyczał, że podczas pierwszego przesłuchania policjanci zmusili go do opisania wszystkich zbrodni i podania nazwisk pacjentów, którym podał heparynę usłyszał w odpowiedzi: „To nonsens! W tamtym czasie sami nie dysponowaliśmy żadną listą z nazwiskami ofiar”. Argumenty świadków, że oskarżony po przesłuchaniu był poobijany odpierali twierdząc, że siniaki widoczne były już wcześniej, co zapewne było efektem użycia przymusu bezpośredniego podczas aresztowania. Sam oskarżony ponoć nie zgodził się, by udzielono mu pomocy i opatrzono rany.

Bohumił Zelenka zapytany, czy wierzy w słowa syna, że został pobity przez policjantów stwierdził: „Nie wiem tego i głośno o tym nie mówię. Jednakże zastanawia mnie, jak mógł przyznać się do tego wszystkiego, skoro tego nie pamiętał. Z drugiej strony przyznał mi się do podania heparyny kilku osobom. Niech będzie sądzony, za to co faktycznie zrobił i za to co zostało udowodnione, a jak dotąd nie ma przeciwko niemu dowodów w kilkunastu przypadkach!”.

Zeznawali także pielęgniarze pracujący na oddziale szpitala z Zelenką. Zgodnie stwierdzili, że nie widzieli, aby podawał heparynę pacjentom, ale stwierdzili, że w pewnych sytuacjach oskarżony zachowywał się podejrzanie. Według relacji kolegów z pracy, przed śmiercią ostatniej ofiary – Marii Fialovej – nadmiernie często podchodził do jej łózka, a gdy nastąpił zgon z powodu krwawienia oświadczył, że „była stara, i tak by umarła”.

Jedna z pielęgniarek opisywała historię kilkukrotnych krwotoków Jaroslava Motla. Gdy jedno z nich ustało i sytuacja wydawała się być opanowana, namawiała Zelenkę by wspólnie wyjść na papierosa. Co zaskakujące – odmówił, a kiedy wróciła z przerwy, zobaczyła Petra wychodzącego z sali pacjenta. Wkrótce po tym incydencie krwawienia u Jaroslava Motla wróciły.

Omawiano też przypadek śmierci Františka Škvařila. Przesłuchiwana pielęgniarka opowiedziała, jak prosiła Zelenkę o pomoc w opiece nad pacjentem za każdym razem, gdy była w toalecie. Była to powszechna praktyka na oddziale, jednak zawsze po tym, gdy pieczę obejmował oskarżony, u pacjenta pojawiały się rozległe krwawienia.

Bohumil Zelenka w dyskusji z Slavomilem Hubalkiem podczas przerwy w rozprawie. Źródło: link.

W mowie końcowej, prokurator Lenka Faltusowa oceniła działania Zelenki jako wysoce niebezpieczne społecznie, akcentując ponadto, że incydentów tych nie można porównać do niczego z przeszłości. Podkreśliła, że nie znajduje dla zbrodni żadnych okoliczności łagodzących. Przypomniała kłamstwa, wskazując jego wcześniej odwołane zeznania, i domagała się kary dożywotniego więzienia.

W wypowiedzi końcowej, Petr Zelenka przeprosił rodziny ofiar twierdząc, że nie chciał nikogo skrzywdzić. „Przyjmę karę, taką jaka zostanie orzeczona przez Sąd, twierdząc, że jest sprawiedliwa” – powiedział.

Sąd odrzucił wnioski obrony o powołanie kolejnych biegłych z zakresu hematologii oraz psychiatrii. Odrzucił też wnioski komisji ministerialnej argumentując, że podczas analiz skupiano się na szpitalnych procedurach. W stosunku do opinii lekarzy broniących Zelenkę, kierował się opinią dr. Pleskota, który uznał, że ich opinie nie biorą pod uwagi ciężkiego stanu pacjentów pooperacyjnych.

Wyrok zapadł 22 lutego 2008 roku, po czterech tygodniach procesu. Sędzia Jiri Vacek odczytywał werdykt przez blisko dwadzieścia minut, co również było na żywo transmitowane przez czeskie telewizje. Uznał winę oskarżonego we wszystkich siedemnastu przypadkach i tym samym skazał go na karę dożywotniego więzienia. W argumentacji wyroku czytamy: „Pozwany wiedział, iż jego działania mogą spowodować poważne obrażenia, a nawet śmierć pokrzywdzonego. Trzykrotnie przyznał się do tego na etapie śledztwa. Przesłuchania świadków, zwłaszcza personelu medycznego potwierdziły, że stan zdrowia pacjentów był podatny na minimalne dawki heparyny. Oskarżony wiedział o tym, oraz miał wiedzę, jakie antidotum (siarczan protaminy) należy im podać, aby poprawić ich stan zdrowia. Nie użył go, mimo iż był jedyną osobą na oddziale, która znała przyczynę krwawień. Nie zrobił nic, aby krwotoki ustały, nawet gdy “akcja już trwała”. Tym samym fakt ten obala twierdzenie, że oskarżony nie chciał skrzywdzić pacjentów. Ponadto wcześniejsze zgony pacjentów nie zniechęciły go do kolejnych zbrodniczych działań. Wynika z tego jasno, że życie pacjentów było dla niego całkowicie obojętne”. Sąd nie wziął pod uwagę argumentu, że heparyna nie jest trucizną i nie można nią zabić, a także, że gdyby Zelenka chciał mordować pacjentów, użyłby bardziej skutecznej substancji, jak sugerował jego prawnik. „Oskarżony użył heparyny, ponieważ była ona dla niego swobodnie dostępna i był przekonany, że nie można jej wykryć, co również przez długi czas mu się udawało”.

W końcu sąd zauważył, że gdyby Zelenka chciał rzeczywiście uczestniczyć w akcji ratowania pacjentów – nie podawałby dawek heparyny podczas kończenia zmiany – na krótko przed opuszczeniem szpitala.

Słuchając wyroku, Petr Zelenka nie okazywał emocji nieruchomo patrząc się w podłogę. Jiri Vacek oświadczył, że branie pod uwagę kary innej niż dożywocie byłoby kpiną. Przyznał, że nałożyłby na oskarżonego karę śmierci, gdyby nie została ona zniesiona w 1990 roku.

Petr Zelenka karę miał odbywać w więzieniu o zaostrzonym rygorze z możliwością o ubieganie się o przeniesienie do łagodniejszego więzienia po 10 latach. Mury więzienne najwcześniej może opuścić w 2038 roku.

OPINIE PO PROCESIE

Przegraliśmy walkę o poszukiwanie prawdy i sprawiedliwość, ale nie przegraliśmy wojny.

Bohumil Zelenka

Prasa bulwarowa i jej opinia wpłynęła na sędziów. Dziesiątki osób na sali, oni wszyscy byli przeciw Zelence. A sędziowie też są tylko ludźmi, więc musiało to na nich wpłynąć.

Jan Herout

Zależało mi na przedstawieniu braku związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy podaniem heparyny, a zgonami pacjentów. W tym procesie zabrakło prawdziwych ekspertów.

Jan Herout

Werdykt to kpina. Dopóki będę żyć, będę dążyć do ponownego zbadania stanu psychicznego syna.

Bohumil Zelenka

Nikt nie mówi, ze jest niewinny. Z pewnością krzywdził ludzi. Ale kto ośmieli się powiedzieć, że naprawdę ich mordował?

Petr Kobiela

Pójdę jak buldog, dopóki nie znajdę prawdy… mam stuprocentową wiarę, że nasz Petr nie jest bestialskim mordercą.

Bohumil Zelenka

Jestem wewnętrznie przekonany, że Petr stał się ofiarą pomyłki sądowej. To wrażliwy mężczyzna, który nie zabiłby muchy. Nigdy nie zaprzeczył, że podał niektórym pacjentom 5 ml heparyny, ale jak potwierdzili niektórzy lekarze, taka dawka leku nikogo nie zabije.

Petr Kobiela

Moim zdaniem Zelenka jest niewinny morderstw. Nie mieliśmy ani jednego bezpośredniego dowodu przeciwko niemu. Był graczem, chciał podniecenia, krzywdził pacjentów. Ale nie zabijał.

Josef Pejchl, były już dyrektor generalny szpitala w Havlíčkův Brodzie

Coś tak prostego, jak dokładna dokumentacja ilości leków podawanych każdemu pacjentowi, mogło zapobiec tej tragedii. Lekarze ze szpitala są również odpowiedzialni.

Luboš Olejár, Prezes Czeskiego Stowarzyszenia Pacjentów

To były przestępstwa jednej osoby i nie można winić za to systemu. Nie sądzę, aby na całym świecie istniały jakiekolwiek środki bezpieczeństwa, które mogłyby chronić pacjentów przed tak zdeterminowanym mordercą.

Pavel Vepřek, Prezes Czeskiego Forum Zdrowia

Ten werdykt to dla nas częściowa satysfakcja, a każdy inny wyrok wzbudziłby obrzydzenie.

Petr Tláskal, syn Pavla Tláskala, jednej z ofiar Petra Zelenki

Znaleźliśmy kolejne dowody, na to, że Zelenka krzywdził pacjentów na długo przed majem 2006 roku. Ale ponieważ, wcześniej skazany został na karę dożywotniego więzienia – nie było sensu wnosić kolejnego aktu oskarżenia.

Pavel Buzga, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Hradcu Králové

 

POST SCRIPTUM – PO LATACH

Zelenka złożył apelację, a po jej odrzuceniu sprawą zajął się Sąd Najwyższy, który również utrzymał wyrok w mocy. Obecnie odbywa karę w więzieniu w Valdicach, gdzie zajmuje dwuosobową celę, wraz z innym brutalnym mordercą. Dziennie przysługuje mu godzina spaceru, ponadto zajmuje się małym ogródkiem, w którym uprawia kwiaty i warzywa. Dużo czyta i rozwiązuje krzyżówki. W listopadzie 2012 roku media obiegła informacja, że uratował jednego z więźniów, którego poddał błyskawicznej akcji reanimacyjnej.

Ma także prawo do widzeń – jednego na okres dwóch tygodni. Odwiedzają go ojciec, siostra oraz pastor Kobiela, który namawia go do napisania wspomnień swojego życia. Zelenka jednak oponuje.

Jan Herout, adwokat Zelenki po latach odcina się od sprawy i unika wypowiedzi w mediach na ten temat. Jedyne, co ma do powiedzenia to fakt, że ponowny proces mógłby mieć sens tylko w przypadku, gdyby skład sędziowski został zmieniony i niezależny od nacisków medialnych.

Pavel Longin wciąż pracuje na oddziale anestezjologii i resuscytacji szpitala w Havlíčkův Brodzie. Stale odpiera oskarżenia pod swoim adresem i twierdzi, że w sprawie Zelenki uczynił wszystko co w jego mocy. Obecnie często prowadzi wykłady, podczas których omawia sprawę Zelenki.

Josef Pejchl, niegdyś dyrektor generalny szpitala w Havlíčkův Brodzie, za zaniedbanie w sprawie Zelenki skazany został na trzy lata więzienia w zawieszeniu. Sąd apelacyjny uznał jego stanowisko i uwolnił go od wszelkich zarzutów. Obecnie pracuje w Ratuszu Havlíčkův Brodu.

Komisja ministerialna, która z upoważnienia Ministra Zdrowia Republiki Czeskiej opublikowała raport, który okazał się druzgocący dla szpitala w Havlíčkův Brodzie. Po tym fakcie, procedury medyczne wskazane w raporcie zmieniono i zaktualizowano.

Komisja powołana przez Ministra ds. wewnętrznych, nie dopatrzyła się oznak złamania regulaminu postępowania w sprawie pobicia Petra Zelenki. Wskazała jedynie niedociągnięcia w związku z opóźnieniem rozpoczęcia śledztwa. Jeden z policjantów ukarany został karą finansową.

Rodziny ofiar Zelenki przez lata ubiegały się przed sądem o odszkodowania finansowe ze strony szpitala. Wszystkie wnioski zostały odrzucone. Według różnych instancji sądowych, szpital w Havlíčkův Brodzie nie ponosi odpowiedzialności za działania swojego byłego pracownika.

Historia Petra Zelenki stała się inspiracją dla filmu „Nie znasz nawet godziny”, w którym rolę główną rolę zabójcy – pielęgniarza odegrał Václav Jiráček, polskiej widowni znany z filmu „Janosik. Prawdziwa historia”.

LISTA OFIAR PETRA ZELENKI wg aktu oskarżenia:

  1. Milan Škoudlil, lat 60 (usiłowanie zabójstwa) – trzykrotnie podana heparyna do żyły centralnej,  w dniach 12 maja 2006 r., 24-25 maja 2006 r. oraz 5-6 czerwca 2006 r.
  2. František Škvařil, lat 68 (zabójstwo) – dwukrotnie podana heparyna do żyły centralnej, w dniach 8-9 czerwca 2006 r. oraz 10 czerwca 2006 r. Pacjent zmarł w dniu 11 czerwca 2006 r.
  3. Zdeněk Němec, lat 80 (usiłowanie zabójstwa) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej,  w ilości co najmniej 5 ml, w dniu 13 czerwca 2006 r.
  4. Marie Henslová, lat 59 (zabójstwo) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej, w ilości co najmniej 5 ml, w dniu 15-16 czerwca 2006 r. Pacjentka zmarła w dniu 18 czerwca 2006 r.
  5. Pavel Tláskal, lat 82 (zabójstwo) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej, w ilości co najmniej 5 ml, w dniu 15-16 czerwca 2006 r. Pacjent zmarł w dniu 22 czerwca 2006 r.
  6. Jaroslav Kohlmayer, lat 60 (zabójstwo) – dwukrotnie podana heparyna do żyły centralnej, w ilości co najmniej 5 ml, w dniach 24-25 czerwca 2006 r. oraz 1-2 lipca 2006 r. Pacjent zmarł w dniu 14 sierpnia 2006 r.
  7. Jiří Ruprecht, lat 57 (usiłowanie zabójstwa) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej,  w ilości co najmniej 5 ml, w dniu 30 czerwca 2006 r.
  8. Ivo Řípa, lat 78 (zabójstwo) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej,  w ilości co najmniej 5 ml, w dniu 9 lipca 2006 r. Pacjent zmarł tym samym dniu.
  9. Miroslav Pajer, lat 62 (usiłowanie zabójstwa) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej, w ilości co najmniej 5 ml, w dniu 25-26 lipca 2006 r.
  10. Markéta Žáková, lat 62 (usiłowanie zabójstwa) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej, w ilości co najmniej 5 ml, w dniu 31 lipca – 1 sierpnia 2006 r.
  11. Karel Hermann, lat 60 (usiłowanie zabójstwa) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej, w ilości co najmniej 5 ml, w dniu 11 sierpnia 2006 r.
  12. Václav Nový, lat 60 (zabójstwo) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej,  w ilości co najmniej 5 ml, w dniu 21 sierpnia 2006 r. Pacjent zmarł w dniu 23 sierpnia 2006 r.
  13. Marie Šimůnková, lat 66 (zabójstwo) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej,  w ilości co najmniej 5 ml, w dniu 25 sierpnia 2006 r. Pacjentka zmarła tego samego dnia
  14. Věra Horáková, lat 57 (usiłowanie zabójstwa) – trzykrotnie podana heparyna do żyły centralnej, w ilości co najmniej 5 ml, w dniach 26 sierpnia 2006 r. , 27-28 sierpnia 2006 r. oraz 3 września 2006 r.
  15. Marie Doležalová, lat 70 (usiłowanie zabójstwa) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej w ilości co najmniej 5 ml, w dniu 28 sierpnia 2006 r.
  16. Jaroslav Motl, lat 62 (usiłowanie zabójstwa) – dwukrotnie podana heparyna do żyły centralnej, w ilości co najmniej 5 ml, w dniach 22-23 września 2006 r. oraz 24-25 września 2006 r.
  17. Marie Fialová, lat 83 (zabójstwo) – jednokrotnie podana heparyna do żyły centralnej, w ilości co najmniej 5 ml w połączeniu z innymi lekami, w dniu 24-25 września 2006 r. Pacjentka zmarła tego samego dnia.

Źródła:

  1. Decyzja Sądu Najwyższego Republiki Czeskiej o numerze 6 Tdo 1334/2008 z dnia 31 marca 2009 roku oraz Wyrok Sądu Okręgowego w Hradcu Králové z dnia 21 lutego 2008 roku, o sygnaturze 9 T 13/2007.
  2. Praca licencjacka pt. “Nejzávažnější trestné činy v nemocničním prostředí” (tłum. Najpoważniejsze przestępstwa w środowisku szpitalnym) złożona na Politechnice w Jihlavie, autorstwa Lucie Müllerovej.
  3. Film z serii “Legendy kriminalistiky pt. Heparinový vrah” emitowany przez Ceska Televize.
  4. https://murderpedia.org/male.Z/z/zelenka-petr.htm
  5. http://seerealkillers.blogspot.com/2009/11/petr-zelenka.html
  6. https://www.policie.cz/clanek/skoncilo-proverovani-dalsich-umrti-908605.aspx
  7. https://www.novinky.cz/krimi/clanek/policiste-podali-trestni-oznameni-na-otce-heparinoveho-vraha-40202699
  8. https://ct24.ceskatelevize.cz/domaci/1446330-pejchl-dostal-podminku-za-ze-vcas-neoznamil-pripad-heparinovych-vrazd
  9. https://ct24.ceskatelevize.cz/domaci/1451762-vrchni-soud-potvrdil-pro-heparinoveho-vraha-zelenku-dozivoti
  10. https://ct24.ceskatelevize.cz/domaci/1462589-heparinovy-vrah-dostal-dozivoti
  11. https://ct24.ceskatelevize.cz/archiv/1465038-petr-zelenka-s-podavanim-heparinu-pacientum-zacal-v-kvetnu-2006
  12. https://ct24.ceskatelevize.cz/archiv/1465038-petr-zelenka-s-podavanim-heparinu-pacientum-zacal-v-kvetnu-2006
  13. https://ct24.ceskatelevize.cz/domaci/1466570-soud-v-pripadu-zelenka-zacne-21-ledna
  14. https://ct24.ceskatelevize.cz/domaci/1465940-heparinovy-vrah-zelenka-obzalovan-ze-17-skutku
  15. https://ct24.ceskatelevize.cz/domaci/1452378-heparinove-vrazdy-mohly-mit-mene-obeti-chybovali-lekari
  16. https://www.denik.cz/kraj-vysocina/je-to-desive-a-hruzne-rikal-heparinovy-vrah-policistum-20141201-k2f2.html
  17. https://www.denik.cz/z_domova/soud_zelenka20080219.html
  18. https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-krimi-zapomenute-zlociny/434845/vrah-zelenka-chodil-s-zenami-i-muzi-byl-hrozne-citlivy-tvrdili-o-nem.html
  19. https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-krimi/434285/pred-10-lety-byl-dopaden-heparinovy-vrah-zpoved-policisty-ktery-ho-zatykal.html
  20. https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-udalosti/186367/exkluzivni-zpoved-elitniho-detektiva-jak-jsem-chytil-heparinoveho-vraha.html
  21. https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-krimi/83024/farar-zelenka-neni-vrah-ale-troska.html
  22. https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-krimi/83519/kazatel-zelenka-potrebuje-lidskost.html
  23. https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-krimi/68491/vrah-zelenka-co-pise-z-vezeni.html
  24. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/duchovni-petr-kobiela-heparinovy-vrah-petr-zelenka.A161204_140951_krimi_jkk
  25. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/heparinovy-vrah-zelenka-byl-odsouzen-na-dozivoti.A080221_083201_krimi_cen
  26. https://www.idnes.cz/zpravy/domaci/proces-s-heparinovym-vrahem-se-muze-znovu-otevrit.A140307_220313_domaci_zt
  27. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/vyroci-peti-let-od-odsouzeni-heparinoveho-vraha-zelenky.A130220_144204_jihlava-zpravy_mv
  28. https://www.idnes.cz/jihlava/zpravy/syna-jsem-se-nezrekl-vzkazal-otec-heparinoveho-vraha.A110225_1538803_jihlava-zpravy_bor
  29. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/zelenka-priznal-ze-na-pacientech-zkousel-i-jine-leky-nez-heparin.A080713_221221_krimi_mia
  30. https://www.idnes.cz/zpravy/archiv/me-dite-je-vrah-jak-se-to-stane.A080611_101400_kavarna_bos
  31. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/za-smrt-pacientu-nemuze-jen-zelenka-tvrdi-lekar-ktery-delal-posudek.A080610_181818_krimi_pje
  32. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/nektere-zelenkovy-obeti-mohly-zit-kdyby-lekari-nezaspali.A080604_215211_krimi_zra
  33. https://www.idnes.cz/zpravy/domaci/otec-heparinoveho-vraha-nas-petr-neni-zvrhly-sobecky-ani-bezcitny.A080227_114220_domaci_nad
  34. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/znalci-zelenka-muze-jit-do-vezeni.A080203_221134_krimi_zra
  35. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/zelenka-narkl-policisty-ze-lzi-u-soudu-vypovidali-ze-ho-nebili.A080211_105233_krimi_cen
  36. https://www.idnes.cz/zpravy/domaci/muselo-mu-preskocit-rika-otec-heparinoveho-vraha.A071201_113352_domaci_jan
  37. https://www.idnes.cz/zpravy/domaci/je-v-depresich-rika-otec-nemocnicniho-vraha.A070123_170004_domaci_anv
  38. https://www.idnes.cz/zpravy/domaci/policie-nasla-u-serioveho-vraha-chorobopisy-obeti.A061210_130731_domaci_nel
  39. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/pet-otazek-o-serii-vrazd.A061211_153439_krimi_ton
  40. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/zelenka-podezrely-z-vrazd-pacientu-zmenil-obhajce.A061208_130402_krimi_sfo
  41. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/petr-zelenka-peclivy-zdravotnik-i-agresivni-pijan.A061207_114224_krimi_ton
  42. https://www.idnes.cz/zpravy/domaci/policie-sla-po-spatne-stope-v-kauze-serioveho-vraha.A061206_140307_domaci_rb
  43. https://www.idnes.cz/zpravy/domaci/naposled-vrazdil-za-me-smeny-rika-primar.A061204_211836_domaci_ost
  44. https://www.idnes.cz/zpravy/cerna-kronika/obvineny-z-vrazd-pry-tvrdil-jak-ho-tizi-smrt-pacientu.A061204_140818_domaci_rez
  45. https://hradecky.denik.cz/zpravy_region/zelenka20070615.html
  46. https://hradecky.denik.cz/zpravy_region/zelenka_20080218.html?_ga=2.93175316.883516745.1601760092-789738076.1601760092
  47. https://zdarsky.denik.cz/cerna_kronika/longin_zdar20080123.html
  48. http://www.sumavanet.cz/cpp/fr.asp?tab=mix&id=88&burl
Poprzedni artykułDouglas Donald Moore

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Ostatnie wpisy