Nicky Verstappen. Największe śledztwo w historii Niderlandów. Sprawa zabójstwa Nicky’ego Verstappena wstrząsnęła Holandią, a zbrodnia ta czekała na swoje rozwiązanie ponad 20 lat. W końcu, dzięki badaniom DNA przeprowadzonym na kilkunastu tysiącach mężczyzn, udało się odkryć prawdę, a zabójca chłopca w styczniu 2022 r. usłyszał prawomocny wyrok. W trakcie śledztwa okazało się, że poszukiwany przebywał także w Polsce, gdzie był uczestnikiem wielu obozów dla młodzieży.
Nicky Verstappen.
Największe śledztwo w historii Niderlandów
Autor: Maciej Kopeć
Latem 1998 r., przez Europę przelała się fala upałów, a słupki rtęci przekroczyły 30 stopni Celsjusza. Nie inaczej było w Heibloem – małej, liczącej sobie 700 osób miejscowości położonej na obszarze holenderskiej Limburgii.
Tamtejsza młodzież żyła zbliżającym się wyjazdem, organizowanym przez Fundację Pracy z Młodzieżą im. Joosa Bartena. Kolonie organizowane przez 80-letniego pedagoga na stałe wpisały się w lokalny krajobraz, a ich początki sięgały lat 60. Sam Joos Barten, który w przeszłości otrzymał odznaczenie Królowej Niderlandów za całokształt pracy edukacyjnej, miał być głównym nadzorcą zbliżającego się wydarzenia.
Dla 11-letniego Nicky’ego Verstappena był to już drugi wyjazd. W ten sposób kultywował rodzinne tradycje – kilkadziesiąt lat wstecz w przedsięwzięciu uczestniczył także jego ojciec.
Ten młody piłkarz lokalnego zespołu, a zarazem wielki fan Ajaxu Amsterdam, był uczniem piątej klasy szkoły podstawowej. Drobny chłopiec o blond włosach i zielonych oczach nigdy nie sprawiał problemów wychowawczych, a przez nauczycieli oceniany był jako ułożony i uczynny.
W sobotę, 8 sierpnia autokar z uczestnikami wycieczki dotarł na teren kempingu De Heikop, położonego 60 kilometrów na południe od Heibloem. Dzieci podzieliły się na zespoły, rozstawiły namioty oraz poznały zasady ustanowione przez opiekunów. Obóz składał się z kilkunastu kwater – oprócz tych noclegowych powstały miejsca kuchenne, restauracyjne, namiot gier i zabaw oraz ochrony. Osobnym miejscem był punkt pierwszej pomocy, który zarazem był sypialnią Joosa Bartena. Namiot, w którym spał Nicky był najdalej wysuniętym spośród pozostałych, a od lasu dzielił go jedynie stary i przekrzywiony płot.

Nicky Verstappen. Źródło: link
Drugiego dnia wyjazdu wśród dzieci pojawiły się pierwsze kłótnie, a jedna z nich dotyczyła Nicky’ego, który został oskarżony o drobną kradzież. Chłopiec odgrażał się nawet, że w nocy ucieknie z obozu, niemniej pod wieczór sytuacja została opanowana i relacje koleżeńskie wróciły do normy.
Około godziny 22:00 koloniści udali się na spoczynek, a opiekunowie zebrali się w osobnym namiocie, gdzie biesiadowali przy alkoholu i potrawach zamówionych w pobliskiej restauracji. Dwie godziny po północy impreza dobiegła końca i ostatni dorośli udali się do swoich kwater.
ZAGINIĘCIE
Zaginięcie Nicky`ego zauważono w poniedziałek o 8:00 rano. Jeden z kolonistów zeznał, że rozmawiał z nim w namiocie około 5:30. Chwilę później udał się spać, a gdy po dwudziestu minutach się przebudził, zauważył, że Nicky zniknął. Uznał, że jego kolega wyszedł do toalety i ponownie zasnął.
Około 9:00 o zdarzeniu poinformowano rodziców Nicky’ego, którzy bezzwłocznie przyjechali na teren obozu. To, co rzuciło im się w oczy, to spokój opiekunów, którzy utrzymywali tezę o ucieczce nastolatka, spowodowaną kłótnią z poprzedniego dnia. Jednak według rodziców syn był strachliwym dzieckiem, który z własnej woli nigdy nie opuściłby kempingu. Po drugie, w namiocie pozostały dwie pary obuwia, jakie Nicky zabrał na wyjazd, co oznaczało, że chłopiec musiałby zdecydować się uciec boso, ubrany jedynie w spodnie od piżamy.
O 8:30 lokalny komisariat przyjął zawiadomienie o ucieczce chłopca, a półtorej godziny później dwóch funkcjonariuszy zaopatrzonych w fotografię Nicky`ego rozpytywało okolicznych mieszkańców oraz sprawdzało pobliskie obozy letniskowe.
Wieczorem wpłynęło oficjalne zawiadomienie o zaginięciu, co pozwoliło zorganizować poszukiwania na szerszą skalę. Przez całą noc w pobliżu obozu słychać było policyjne syreny i nawoływanie chłopca przez megafony.
Nazajutrz na miejscu zjawiło się kilka patroli policyjnych, funkcjonariusze straży miejskiej oraz lokalni strażacy. Do poszukiwań przyłączyli się pracownicy pobliskiej owczarni oraz stacjonujący niedaleko studenci. Do udziału w poszukiwaniach gotowi byli także mieszkańcy Heibloem, którzy masowo przyjeżdżali na teren kempingu.
Akcja poszukiwawcza rozpoczęła się o 16:00 i wzięło w niej udział blisko 200 osób. Wcześniej obszar wrzosowisk był patrolowany z pokładu samolotu i przez funkcjonariuszy z psami tropiącymi.

Poszukiwania Nicky’ego. Źródło: link
O 20:50 ciało chłopca odnalezione zostało w sosnowym zagajniku, bezpośrednio przylegającym do wrzosowiska, które było miejscem przeszukiwań. Lasek znajdował się 950 metrów od obozu i odgrodzony był drutem kolczastym. Osoba, która zauważyła ciało zeznała: „Przeszliśmy przez pole pszenicy i dotarliśmy do płotu oddzielającego świerkowy zagajnik. W tym miejscu zarządzono postój, aby ponownie odbudować linię. Stojąc przed płotem, rozejrzałem się i zobaczyłem coś, co przypominało nogę”.
W policyjnym raporcie czytamy: „Ofiara leżała na plecach, z głową odwróconą przy pniu sosny. Obie nogi były całkowicie wyprostowane, prawa opierała się częściowo na lewej. […] Lewe ramię było wyprostowane, podczas gdy prawa dłoń znajdowała się pod pośladkami. Ofiara miała na sobie czerwone spodnie dresowe, a pod nimi ciemnoniebieskie majtki. Obie części odzieży zostały wywrócone na lewą stronę„.
Wysokie temperatury oraz fakt, że chłopiec był drobnej budowy spowodowały, że ciało szybko uległo rozkładowi. Na zwłokach zaobserwowano szereg brązowych przebarwień, w tym jedno na szyi, o wymiarach 4,5 x 1,5 cm, co mogło świadczyć o duszeniu. Niepoprawnie założone bielizna i spodnie, wskazywały na manipulację sprawcy – tak jakby przed śmiercią ofiara została rozebrana, a następnie ponownie ubrana.
Zwłoki przetransportowano do Szpitala Akademickiego w Maastricht, gdzie miejscowy koroner dokonał wstępnych oględzin. Nie udało mu się odkryć przyczyny zgonu chłopca, choć jak odnotował, brązowa plama na szyi mogła być zarówno skutkiem duszenia, jak i zmianą pośmiertną. Wobec powyższego, kolejnego dnia ciało chłopca trafiło do Laboratorium Patologii Sądowej w Rijswijk, gdzie odbyła się szczegółowa autopsja. Jej wyniki, wraz z analizą toksykologiczną miały nadejść za kilka tygodni. Jednocześnie zabezpieczono ubranie ofiary i wysłano je do policyjnego laboratorium.
15 sierpnia odbył się pogrzeb, którego uroczysta część miała miejsce na boisku piłkarskim klubu z Heibloem. Nicky’ego pożegnały setki osób, a trumna przykryta została flagą jego ulubionego Ajaxu Amsterdam. W tle leciał znany utwór zespołu Queen: „We are the champions”.

Pogrzeb Nicky’ego. Źródło: link
ŚLEDZTWO
Mimo, że w śledztwo zaangażowano 25-osobowy zespół, nie sposób nie ulec wrażeniu, że było ono opóźnione i przepełnione błędami.
W bezpośredniej odległości od miejsca znalezienia ciała znajdowała się mała polana, która była znanym w okolicy miejscem spotkań homoseksualistów oraz prostytutek z klientami. Prowadziło do niej kilka ścieżek, w tym jedna ze skraju lasu, przy którym znajdował się namiot Nicky’ego.
Podczas pierwszego badania terenu właśnie tam odkryto chusteczkę z męskim nasieniem oraz niedopałek papierosa. Jak się okazało, oba znaleziska zawierały materiał genetyczny jednego mężczyzny. Porównano go z ogólnokrajową bazą profili DNA, lecz nie przyniosło to żadnych rezultatów.
Niemniej, polana nie została w żaden sposób zabezpieczona i gdy po kilku dniach kolejna ekipa techników udała się tam, aby przeprowadzić bardziej szczegółowe oględziny, okazało się, że została uprzątnięta i skoszona przez właściciela terenu.
Mało tego – gdy technicy pojawili się na miejscu obozu by gruntownie przebadać wszystkie namioty, okazało się, że te zostały już złożone i przetransportowane do Heibloem. Pozostał jedynie ten, w którym nocował Nicky. Nie znaleziono w nim użytecznych śladów, a na miejscu panował ogromny bałagan.
Zbyt późno sprawdzono także kontenery na śmieci. Znaleziono w nich fotografię Nicky’ego owiniętą w wydanie miejscowej gazety. Było to to samo zdjęcie, które rodzice chłopca przekazali policjantom podczas pierwszego dnia poszukiwań.
Dwa miesiące po zabójstwie, policja przebadała czternaście samochodów należących do opiekunów obozu. W bagażniku jednego z nich odnaleziono włos, który kolorem i strukturą przypominał włos Nicky’ego Verstappena. Zanim pojazd trafił w ręce śledczych, został przez właściciela gruntownie wyczyszczony, a jego wnętrze pachniało środkami czystości.
Niestety, odnaleziony materiał nie zawierał cebulki, zatem niemożliwe było porównanie go z DNA zamordowanego chłopca. Wysłany został do specjalizującego się w tego typu sprawach laboratorium w Wielkiej Brytanii, które ostatecznie wykluczyło możliwość, aby znaleziony włos należał do ofiary.
Przesłuchania świadków skupiły się na trzech kierunkach. Oprócz wszystkich uczestników obozu sprawdzono także uczniów i nauczycieli jednej ze szkół oraz kleryków z Wyższego Seminarium Duchownego Rolduc. Te dwie grupy w dniu zniknięcia Nicky’ego obozowały w pobliżu De Heikop, a w swojej historii notowały szereg skandali seksualnych.
Prokuratura w Maastricht ufundowała nagrodę w wysokości 25 000 guldenów za pomoc w ujawnieniu tożsamości sprawcy.
WYNIKI SEKCJI
Wynik drugiej sekcji zwłok również nie wskazał przyczyny śmierci chłopca. Przeprowadzający autopsję lekarz odnotował: „Kości były nienaruszone, podczas prześwietleń nie zaobserwowano złamań. Stwierdzono niewielkie zmiany skórne i brązowe przebarwienia, z których niektóre mogły powstać po śmierci. Nieprawidłowości te prawdopodobnie nie były znaczące przed zgonem. Nie było żadnych chorobliwych zmian narządowych, które mogłyby wyjaśnić śmierć„.
W ciele Nicky’ego znaleziono drobne stężenie alkoholu, które jak wykazały dodatkowe testy powstało w następstwie procesów gnilnych.
Wobec powyższego w sekcji zwłok nie udało się ustalić przyczyny zgonu. Ze względu na zmianę pośmiertną nie wyklucza się jednak pewnych przyczyn śmierci, np. niewydolność oddechowa.
Laboratorium Kryminalistyczne
Szokujący był drugi punkt raportu: Biegli odkryli obrażenia, które wskazywały, że nastolatek przed śmiercią mógł zostać wykorzystany seksualnie. Były to rozszerzenie wejścia odbytu oraz dwie powierzchowne zmiany na jego błonie, które zdaniem patologów nie mogły powstać po śmierci chłopca. Sekcja nie wykazała żadnych patologicznych nieprawidłowości narządowych, które by to wyjaśniło, co w połączeniu z odwrotnie założoną piżamą, wskazywało na gwałt.
Na ciele ofiary nie znaleziono śladów męskiego nasienia. Odkryto natomiast dwie plamy na ubraniu chłopca. Niestety były one zdegradowane przez upływający czas i nie nadawały się do jakichkolwiek analiz i porównań.
26 października sprawa morderstwa przedstawiona została w programie Opsporing Verzocht, holenderskim odpowiedniku Magazynu Kryminalnego 997. W trakcie jego trwania policja uzyskała 36 wskazówek, jednak żadna z nich nie przybliżyła śledczych do rozwiązania zagadki.
W związku z powyższymi faktami, sprawa została przez prokuraturę umorzona, a grupa zadaniowa rozwiązana.
Od początku byliśmy bardzo zdeterminowani i wierzyliśmy, że rozwiążemy tę sprawę. Ale z czasem czuliśmy, jak sytuacja wymyka nam się z rąk. […] Zawsze podczas dochodzenia zaczynasz od szerokiej analizy, a gdy pojawia się więcej informacji, obierasz określony kierunek śledztwa. W tym przypadku było to niemożliwe, nie pojawiły się żadne nowe wskazówki. […] W Heibloem krążyło wiele plotek i pojawiały się konkretne nazwiska. Ale zanim przyprzesz kogoś do muru, musisz najpierw sprawdzić, czy jest to prawnie możliwe. […]
Leo Eummellen, jeden z policjantów
Gdybyśmy od razu założyli przestępstwo, a nie ucieczkę, Nicky zostałby znaleziony wcześniej, a materiał DNA byłby przydatny. Wówczas sprawca zostałby zatrzymany.
Math Schaepkens, Komendant Policji
O jakich konkretnych nazwiskach wspominał Leo Eummelen? Na to pytanie, uzyskał odpowiedź Peter R. de Vries, holenderski reporter kryminalny. Z początkiem 1999 r. skontaktowali się z nim rodzice chłopca, a prośba o pomoc w rozwiązaniu sprawy została przyjęta.
De Vries wyniki swojego dziennikarskiego śledztwa opublikował podczas własnego programu telewizyjnego, w dniu 16 kwietnia 1999 r. Programu, który wstrząsnął mieszkańcami Heibloem.
SIEDLISKO ZŁA
Dziennikarz wytknął policji popełnione błędy i oskarżył o szereg niedopatrzeń. Jednakże największe rewelacje dotyczyły Joosa Bartena, założyciela Fundacji Pracy z Młodzieżą i głównego organizatora wyjazdu. Okazało się, że mężczyzna w latach 50., gdy sprawował funkcję dyrektora miejscowej szkoły, dopuścił się czynów lubieżnych wobec dwójki dzieci. Z tego powodu utracił swoje stanowisko oraz skazany został na trzy miesiące pozbawienia wolności.
Po opuszczeniu więzienia wciąż angażował się w rozwój lokalnej młodzieży. Z czasem jego przeszłość została zapomniana, a kolejne pokolenia mieszkańców żyły nieświadome mrocznej natury aktywisty. Prestiż mężczyzny rósł, powstawały kolejne fundacje jego imienia, a w 1986 r. otrzymał odznaczenie Królowej Niderlandów za całokształt pracy w roli pedagoga. Stał się instytucją, której autorytetu nikt nie podważał.
Ale Barten się nie zmienił. Tajemnicą poliszynela był fakt, że wchodził do szatni młodych piłkarzy i przyglądał się im, gdy brali prysznic. Niektórzy świadkowie widzieli, jak mężczyzna trzymał dzieci na kolanach oraz dotykał je w dwuznaczny sposób, a w wynajmowanym przez siebie pokoju trzymał galerię zdjęć nastolatków, z których część była zdominowana przez nagość.
De Vries przedstawił też historię nastoletniej dziewczyny, która przebywała na kolonijnym turnusie zaledwie tydzień przed Nicky’m. Gdy poczuła się źle, Barten podał jej leki usypiające dla dorosłych. Kiedy obudziła się w pokoju dla personelu, odczuwała ból w podbrzuszu, a jej bluzka była włożona w spodnie, choć sama nigdy w ten sposób się nie ubierała. Nastolatka miała głębokie poczucie, że została wykorzystana seksualnie, jednakże zatrzymała tę informację tylko dla siebie. Dopiero, gdy dowiedziała się o śmierci chłopca, opowiedziała o całym zdarzeniu matce.
Śledztwo w tej sprawie nigdy się nie rozpoczęło, tak samo jak nigdy nie zajęto się tajemniczym pokojem na poddaszu. Co więcej, sam Joos Barten nie był nawet formalnie podejrzanym w sprawie śmierci Nicky’ego, mimo że jego zachowanie w dniu zaginięcia chłopca wymykało się ramom jakiejkolwiek logiki.
Tego dnia obudził się około 6:00, udał do toalety, a po drodze zatrzymał się przy namiocie, w którym nocował Nicky. Poprzedniego wieczoru jeden z kolegów nastolatka poparzył się, a Barten chciał sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Jak później zeznał namiot był całkowicie zamknięty, a w środku panowała cisza. Nie wchodził do środka, nie chciał budzić dzieci.
Następnie porządkował swój namiot oraz pomieszczenie jadalne. Spakował też pełną torbę rzeczy do prania i wyjechał do Heibloem, gdzie miał się odbyć pogrzeb chłopca, który kilka dni wcześniej zginął w wypadku samochodowym.
De Vries w swoim programie zastanawiał się nad celowością tych działań. Skoro od przyjazdu grupy na pole biwakowe minęło ledwie 40 godzin, to skąd potrzeba sprzątania i zabrania pełnej torby prania? Po drugie, dlaczego Barten to zrobił, skoro powodem jego wyjazdu do Heibloem była obecność na pogrzebie? I dlaczego to mężczyzna sprzątał namiot jadalny, skoro zgodnie z tradycją wyjazdów takimi rzeczami zajmowali się uczestnicy obozu?
Barten do miasteczka dotarł około 9:00, czyli godzinę po odkryciu zaginięcia Nicky’ego. W domu zrobił pranie, a następnie udał się na pogrzeb, na którym faktycznie był widziany. Wiadomość o zaginięciu dotarła do niego około 13:30, zaraz po powrocie z nabożeństwa do mieszkania. Jednakże zamiast niezwłocznie wrócić do obozu, zjadł obiad oraz odpoczywał na kanapie. Ani razu nie zadzwonił na miejsce zdarzenia, by uzyskać jakiekolwiek informacje, pomimo, że był on głównym organizatorem turnusu.
W podróż powrotną udał się około godziny 16:00. Trasę, która normalnie zajmuje 30 minut jazdy autem, pokonał w godzinę, dwukrotnie zatrzymując i modląc się przy przydrożnych kaplicach.
Na miejscu Barten był całkowicie bierny, godzinami siedział na krześle przed swoim namiotem. Nie brał udziału w poszukiwaniach, niewiele się odzywał, a kiedy już to zrobił, zwrócił na siebie uwagę policjantów.
Podczas rozmowy z rodzicami Nicky’ego, wskazał na pole (gdzie później znaleziono zwłoki dziecka) i powiedział: „To musiało zdarzyć się tam, policja musi tam zajrzeć”. Podczas przesłuchań potwierdził to zdarzenie, jednak nie potrafił wyjaśnić czemu tak stwierdził i co miał wówczas na myśli.
Joos Barten został przesłuchany przez policję dziesięć razy. Podczas trzeciego spotkania z funkcjonariuszami przyznał się do swojej pedofilnej przeszłości. Nie zrobił tego osobiście, a za pośrednictwem pozostawionego listu. Zapewniał w nim o swojej niewinności, pisząc „Chcę przejść wszystkie badania i testy, aby udowodnić, że nie mam nic wspólnego z tą okropną zbrodnią”.
Funkcjonariusze próbowali wycisnąć z niego więcej, wielokrotnie sugerowali mu, że jest na ich celowniku. Ten podczas przesłuchań zachowywał się nerwowo, płakał, lecz uparcie wypierał się związku z morderstwem.
Wygląda na to, że sieć się zamyka wokół mnie, podczas gdy jestem niewinny i w pełni chętny do współpracy.
Joos Barten podczas przesłuchania
Dlaczego Joos Barten nigdy nie był podejrzanym w sprawie? Winne temu były także problemy kadrowe holenderskiej policji. Zmieniali się funkcjonariusze prowadzący śledztwo, jeden z nich został oddelegowany na zaległy urlop, kolejny został przeniesiony do innego komisariatu. Wreszcie sam prokurator twierdził: „Nie jest podejrzany, ale nie można wykluczyć, że ma coś wspólnego ze śmiercią Nicky’ego. Jednak, aby kogoś aresztować i przeszukać jego mieszkanie, konieczne są dowody, a w tym przypadku ich nie ma”.
Prywatne śledztwo Petera De Vries`a wykazało, że organizator wyjazdu nie był jedyną w obozie osobą ze skłonnościami do pedofilii. Inny wychowawca, o imieniu Roger uwikłany był w kontakty z nieletnią dziewczynką. To w jego samochodzie znaleziono włos, który analizowano w Anglii.
Inny opiekun – Jan – rozprowadzał wśród nieletnich czasopisma pornograficzne oraz znany był z zamiłowania do alkoholu i agresywnych zachowań. Co ciekawe, był jednym z chłopców, których w latach 50-tych molestował Joos Barten, gdy jeszcze pracował jako szkolny dyrektor. Ofiara i sprawca znaleźli się na tym samym obozie po 40 latach.
Po emisji programu, nagroda za pomoc w rozwiązaniu zagadki śmierci Nicky’ego wzrosła do pół miliona guldenów (około 250.000 euro). Śledczy uzyskali ponad 50 wskazówek, lecz żadna z nich nie przybliżyła ich do rozwiązania sprawy.
Dokładnie rok po śmierci chłopca jego ojciec zorganizował zasadzkę na mordercę. Wcześniej przeczytał, że sprawcy zabójstw często powracają na miejsce swoich zbrodni, zwłaszcza w okrągłe rocznice. Ukrył się w zagajniku, w którym znaleziono ciało Nicky`ego, a gdy usłyszał trzask gałęzi wyskoczył z ukrycia. Natknął się na dwóch policjantów, którzy także dostali rozkaz sprawdzić, czy morderca powróci na miejsce zabójstwa.
W tym samym miesiącu matka ofiary przebywała na przyjęciu, którego gościem honorowym była Beatrice – Królowa Niderlandów. Postanowiła wykorzystać sytuację i wręczyła jej list, w którym wyraziła swoje rozgoryczenie przedwcześnie zakończonym śledztwem. Wiadomość została przeczytana, a następnie przekazana Ministrowi Sprawiedliwości.
Dwa miesiące później policja poprosiła 40 mężczyzn o poddanie się testom DNA, których wyniki porównano z materiałem wyodrębnionym z chusteczki oraz niedopałka papierosa znalezionymi na polanie. Nie przyniosło to oczekiwanego efektu, niemniej sam fakt, że tak ważne badanie wykonane zostało dopiero 14 miesięcy po śmierci chłopca kolejny raz dowodziło opieszałości organów ścigania.
DRUGIE ŚLEDZTWO
W listopadzie 2000 r., piętnastu śledczych miało ponownie przyjrzeć się sprawie i odpowiedzieć na trzy kluczowe pytania:
- Jaka była przyczyna zgonu?
- Czy doszło do wykorzystania seksualnego?
- Jaki był czas śmierci chłopca?
Wyniki, które nadeszły w czerwcu 2001 r., przysporzyły więcej pytań niż odpowiedzi. Biegłym ponownie nie udało się ustalić dokładnej przyczyny zgonu, a jako prawdopodobne wskazali dwie hipotezy: niewydolność oddechowa, lub zatrzymanie akcji serca z powodu stresu, choć jak zaobserwowano: „Utrudnić oddychanie można zatykając usta ofiary dłonią, naciągając plastikową torbę na głowę lub dusząc poduszką. I to właśnie trudności z oddychaniem najprawdopodobniej spowodowały śmierć Nicky’ego, ponieważ zatrzymanie akcji serca z powodu stresu i niepokoju jest tak naprawdę opcją tylko teoretyczną”.
Co więcej, biegli nie znaleźli odpowiedzi na pytanie czy chłopiec był wykorzystany seksualnie. Ich opinie różniły się – część z nich sugerowała, że rany odbytu powstały na krótko przed zgonem, inni twierdzili, że były one wynikiem naturalnych procesów związanych ze śmiercią i nie mają nic wspólnego z molestowaniem.
Najwięcej kontrowersji przyniosła odpowiedź na trzecie pytanie – o czas zgonu dziecka. Entomolog oszacował go na podstawie sfotografowanych na ciele czerwi. Według jego opinii miały one długość 5 mm, co oznaczało, że chłopiec zmarł we wtorek około 10:00, czyli 24 godziny po rozpoczęciu poszukiwań.
Sporządzono także profil psychologiczny sprawcy, według którego był on osobą bliską ofierze i wzbudzał jego zaufanie. Miał samochód i łatwość w przemieszczaniu się. Belgijska profilerka wprost zasugerowała, że sprawcy należy szukać wśród osób związanych z obozem.
KOLEJNE LATA
W 2000 r. przed kościołem w Heibloem powstał pomnik upamiętniający śmierć Nicky`ego. Jego budowa poprzedzona była długą dyskusją, nie wszyscy mieszkańcy zgadzali się z tą ideą. Dla wielu sugerowanie, że Barten i opiekunowie obozu mają coś wspólnego ze zbrodnią, było czystym bluźnierstwem. Rok później w miejscu zamordowania chłopca postawiono drugi pomnik, tym razem zbudowano go w ciszy, z dala od oczu mieszkańców Heibloem.
We wrześniu 2003 r., w wieku 85 lat zmarł Joos Barten. Dla rodziców Nicky`ego była to zła wiadomość, jego tajemnice zabrane zostały do grobu. Pogrzeb był skromny, zjawiło się na nim niewiele osób, a ciało spoczęło zaledwie kilka metrów od mogiły chłopca.

Grób Joosa Bartena. Źródło: link
Pomimo, że śledztwo w sprawie śmierci Nicky`ego zostało zakończone, w ciągu kolejnych lat kilkukrotnie wracano do niego, głównie za sprawą nowych wskazówek i nazwisk, które trafiały do policjantów.
Wim
Mieszkaniec holenderskiego Kerkrade, w chwili zabójstwa miał 55 lat i znany był policji jako sprawca ataków seksualnych na nastolatków. Pierwsze podejrzenia padły na niego już w 1998 r., gdy pracownik pobliskiej stacji benzynowej zeznał, że feralnego dnia widział bosego chłopca w ciemnym samochodzie, którego opis pokrywał się z pojazdem Wima. Niestety pracownik stacji nie przyjrzał się kierowcy, a jedynym dowodem w sprawie miało być podobieństwo samochodu. Wobec braku możliwości ustalenia, że to właśnie on był kierowcą, po trzech dniach od zatrzymania został wypuszczony.
Policja powróciła do sprawy trzy lata później, gdy kolejny świadek stwierdził, że w dniu morderstwa widział Wima niedaleko obozu. Również i tym razem śledztwo utknęło w martwym punkcie – brakowało dowodów, a mężczyzna konsekwentnie nie przyznawał się do winy.
W 2004 r. Wim pierwszy raz został uznany za podejrzanego, gdy jeden ze świadków zeznał, że ten przyznał mu się do zabicia chłopca. Mężczyzna w tym czasie przesiadywał w areszcie, a nadanie mu statusu podejrzanego pozwoliło zastosować przeciwko niemu specjalne środki operacyjne. Podsłuchiwano jego połączenia telefoniczne i rozmowy podczas widzeń, a w jego celi umieszczono informatora. Wszystkie te działania okazały się bezskuteczne, a śledztwo w sprawie Wima ostatecznie zakończyło się w sierpniu 2007 r., wraz z jego śmiercią.
Martin N.
W 2001 r. policja zainteresowała się doniesieniami z Niemiec, gdzie tamtejsze służby polowały na seryjnego mordercę młodych chłopców. Sprawca miał na koncie trzy zbrodnie w latach: 1992, 1995 oraz 2001, zatem morderstwo popełnione w 1998 r. wpisywałoby się w schemat trzyletnich odstępów pomiędzy atakami. Co więcej, okoliczności zabójstw były do siebie podobne – ofiarami byli chłopcy w wieku 9-11 lat, wszyscy przebywali na obozach, z których zostali uprowadzeni we wczesnych godzinach porannych.
Mężczyzna został aresztowany w 2011 r., w trakcie śledztwa przyznał się do trzech zabójstw i blisko 40 aktów molestowania młodych chłopców w ciągu 19 lat. Dostępne wówczas metody analizy DNA wykluczyły jego udział w zabójstwie Nicky’ego Verstapppena.
Eric A.
W 2005 r. śledczy odkryli, że w pobliżu jednego z pomników upamiętniających śmierć chłopca, ktoś od dłuższego czasu pozostawiał listy sugerujące, że mógł mieć związek z zabójstwem. Jeden z nich zawierał informację o treści „Policja zawiodła, ja to zrobiłem”.
Po trwających dwa lata poszukiwaniach ujęto autora tajemniczych wiadomości, którym okazał się 36-letni Eric A. Mężczyznę szybko wykluczono jako potencjalnego sprawcę morderstwa i zatrzymano w ośrodku psychiatrycznym.
PRZEŁOM W GENETYCE
Dzięki rozwojowi genetyki, w sierpniu 2008 r. śledczym udało się uzyskać materiał genetyczny z ubrania Nicky’ego. Skonfrontowano go z DNA pozostałych uczestników obozu, policjantami, którzy brali udział w śledztwie oraz laborantami. Wynik wszystkich testów był negatywny, a to z kolei stworzyło asumpt do założeń, że właścicielem znalezionego materiału był zabójca dziecka.
W marcu 2010 r. poinformowano, że policja dokona kolejnych testów genetycznych, tym razem na szerszej grupie odbiorców. Konsultując się z rodzicami chłopca przygotowano listę 107 mężczyzn, którzy na zasadzie dobrowolności mieli stawić się na badania porównawcze.
Wyniki testów, w których ostatecznie udział wzięło 80 mężczyzn, w tym wszyscy żyjący opiekunowie obozu okazały się negatywne. W obliczu narastających pytań i wątpliwości, śledczym nie pozostało nic innego jak ekshumacja zwłok zmarłego siedem lat wcześniej Joosa Bartena. Doszło do niej w listopadzie 2010 r. Wynik badania wprawił w osłupienie wszystkich – jego DNA nie pasowało do wyizolowanego z ubrania chłopca śladu.
NADZIEJA
W 2008 r. Minister Sprawiedliwości zainicjował zmianę kodeksu postępowania karnego zwiększając tym samym możliwości analizy DNA w śledztwach. Cztery lata później w holenderskim prawie pojawiła się możliwość identyfikacji sprawców przestępstw poprzez genetyczne testy pokrewieństwa.
Nadzieję rodzicom Nicky’ego dało rozwiązanie sprawy 15-letniej Marienne Vaatstra, brutalnie zamordowanej i zgwałconej w 1999 r. Śledztwo w tej sprawie trwało trzynaście lat, aż w końcu korzystając z nowego ustawodawstwa wykonano genetyczne testy pokrewieństwa na grupie 8.000 mężczyzn. Po analizie połowy próbek, śledczy natrafili na trop mordercy, który następnie został skazany.
Niestety w tym czasie, takie badanie w sprawie Nicky’ego nie było możliwe, ślady znalezione na ubraniu chłopca, nie były wystarczające do przeprowadzenia tego typu analiz. Dzięki nieustającemu rozwojowi genetyki było to jedynie kwestią czasu.
OSTATECZNA PRÓBA
W maju 2017 r. odbyła się konferencja prasowa, która była podsumowaniem ostatnich lat śledztwa. W tym czasie technicy przy użyciu najnowocześniejszych zdobyczy technologicznych uzdatniali do szerszych badań pozyskany wcześniej materiał. Udało im się tego dokonać w 2015 r., a przez kolejne miesiące porównywali go z bazami DNA niemal na całym świecie.
Jednocześnie prokuratura wszczęła procedury przeprowadzenia dwóch masowych testów DNA. Pierwszy z nich, w którym analizowany materiał porównuje się „jeden do jednego” miał odbyć się na grupie 1500 mężczyzn, którzy w 1998 r. mieli ukończone 15 lat. Na liście znaleźli się mordercy dzieci, osoby zamieszane w przestępstwa seksualne oraz Ci, o których wiedziano, że podczas tragicznych wydarzeń znajdowali się w pobliżu De Heikop i trafili do akt śledztwa. Ta część testów rozpoczęła się pod koniec 2017 r.
Drugą zaplanowaną operacją – o wiele szerszym zakresie – był test pokrewieństwa, a śledczy dokonali selekcji 21.000 osób, które powinny wziąć w nim udział.
Odnaleziony na piżamie ślad należał do mężczyzny. Zakładając, że każdy mężczyzna posiada od 10 do 20 krewnych płci męskiej (ojca, synów, braci i kuzynów) szacowano, że przestudiowanie takiej ilości profili, pozwoli porównać zebrany materiał z nawet 420.000 mężczyzn.
Co więcej, masowe testy pokrewieństwa pozwalały sprawdzić 260.000 przestępców, których kod genetyczny widniał w holenderskiej bazie danych DNA, choć w tym przypadku prawo dawało możliwość analizy jedynie w linii prostej, czyli ojca lub synów.
Reasumując, wszystkie testy pozwalały na porównanie znalezionego materiału z ponad milionem mężczyzn.
Śledczy zakładali, że sprawca znał okolicę, w której znaleziono zwłoki chłopca, w związku z czym swoje badania skupili na trzech przylegających gminach. Zaproszeni na nie mężczyźni liczyli sobie od 18 do 75 wiosen, co oznaczało, że część osób w momencie zbrodni mogło mieć maksymalnie dwa lata. Oczywistym jest, że nie mogli być sprawcami, ale nie wykluczało ich to w dopasowaniu ewentualnego pokrewieństwa. Koszt badań przekraczał dwa miliony Euro.
Testy rozpoczęły się w lutym 2018 r. Trwały trzy tygodnie, sześć punktów pobrań pracowało przez siedem dni w tygodniu. Wcześniej zainteresowanym wysłano listy z prośbą o udział w badaniu, gdzie zaznaczono, że udział w nim jest dobrowolny, a wyniki analiz posłużą tylko w rozwiązaniu tej konkretnej sprawy. Nadano też specjalny odcinek magazynu Opsporing Verzocht, w którym przedstawiono poszczególne etapy śledztwa, a jednym z zaproszonych gości był Mark, najbliższy przyjaciel Nicky’ego, który jako ostatni rozmawiał z nim w namiocie podczas kolonii. Program z łączną ilością 1.300.000 widzów miał historyczną oglądalność.
Do udziału w badaniach namawiała też Fundacja Pracy z Młodzieżą, która mimo udowodnienia niewinności Joosa Bartena, wciąż zmagała się z licznymi oskarżeniami w sprawie.
Wreszcie wśród lokalnej społeczności przeprowadzono ankietę, w której 90% mężczyzn zadeklarowało chęć poddania się testom.
Aby badanie miało stuprocentową skuteczność, dziennie musiało mu się poddać 1250 mężczyzn. Wynik ten uzyskano jedynie pierwszego dnia, później zainteresowanie testem spadło, a końcowe dane były druzgocące. Jedynie 65% zaproszonych wzięło w nim udział. Dla porównania w sprawie śmierci Marienne Vaastra udział w badaniu wzięło 90% wytypowanych mężczyzn.
ODNALEZIONY
22 sierpnia 2018 r., podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej, śledczy poinformowali o przełomie w sprawie. Badany materiał został dopasowany do 55-letniego Josa Brecha, jednego z 1500 mężczyzn wytypowanych do udziału w teście, który odbył się w 2017 r.
Mężczyzna pomimo wielokrotnych prób kontaktu ze strony policji nie stawił się na badaniach, a w międzyczasie rodzina zgłosiła jego zaginięcie. Wobec powyższego śledczy zwrócili się do krewnych mężczyzny, którzy udostępnili swój materiał genetyczny oraz przekazali do badań rzeczy osobiste Brecha.
Poszukiwany jesienią poprzedniego roku udał się do Francji, gdzie z ramienia jednej z fundacji zarządzał górskim schroniskiem przeznaczonym dla amatorów turystyki survivalowej. W lutym, czyli mniej więcej w czasie, gdy śledczy ponawiali prośby o kontakt, zakomunikował przyjaciołom, że wybiera się w pieszą wędrówkę do miejsca oddalonego o 150 kilometrów. Jednak odnaleziony w schronisku laptop sugerował, że mężczyzna wybrał zupełnie inny kierunek podróży i udał się do Hiszpanii, po czym wszelki ślad po nim zaginął.
Podczas konferencji ujawniono, że Jos Brech trafił do akt śledztwa już kilka godzin po odkryciu ciała Nicky’ego, gdy został zatrzymany podczas jazdy na rowerze w pobliżu miejsca odnalezienia zwłok. Zeznał wówczas, że jest opiekunem skautów w sąsiednim obozie i pod osłoną nocy – by ustrzec się upałów – przewozi dla nich pocztę. Śledczy zweryfikowali tę informację, u przełożonych Brecha, którzy potwierdzili, że mężczyzna często podróżował po lesie w godzinach nocnych. Niemniej nikomu nie przyszło na myśl, by zastanowić się, dlaczego znalazł się właśnie w tym miejscu, skoro jego obóz znajdował się po drugiej stronie rezerwatu przyrody, oddalony od Heikop o 4 kilometry. Ostatecznie jego nazwisko trafiło do policyjnych notatek, z adnotacją „przypadkowy przechodzień”.
W 2001 r., gdy śledztwo zostało wznowione, Brech dwukrotnie został wezwany na przesłuchania, podczas których przyznał, że na przełomie lat 1984-85 dokonał czynów lubieżnych wobec trzech małoletnich chłopców. Wówczas prokuratura była dla niego łaskawa, zaproponowała ugodę, według której miał przejść dwuletni okres próby i udać się na odpowiednie leczenie. Brech dostosował się do ustaleń, dzięki czemu sprawa została umorzona, a jego nazwisko nie trafiło do rejestru sprawców przestępstw seksualnych.
Ujawnione podczas przesłuchań rewelacje i tym razem nie wzbudziły podejrzeń śledczych. Wyjaśnienia mężczyzny w związku z jego poczynaniami w 1998 r. wydały się przesłuchującym wiarygodne i nie było podstaw by zakwalifikować go jako podejrzanego w sprawie.
Kolejna szansa na jego zatrzymanie pojawiła się w 2010 r., gdy przeprowadzono test DNA na grupie 107 osób. Pierwotnie lista zakwalifikowanych do niego mężczyzn była dłuższa i zawierała nazwisko Brecha. Ostatecznie, z uwagi na cięcia kosztów lista była wielokrotnie skracana, a mężczyzna wciąż z przypiętą łatką przypadkowego przechodnia nie był dla śledczych priorytetem.
Wieść o podejrzeniu Josa Brecha wzbudziły falę komentarzy wśród jego znajomych i sąsiadów. Mówiono, że był mężczyzną skrytym, małomównym, w pełni oddanym swoim pasjom, jakimi były piesze wędrówki, łowienie ryb i sztuka przetrwania. Doskonale orientował się w terenie, pozyskiwał jedzenie, z tego co znalazł w lesie. Miał też ogromną wiedzę o roślinach, zarówno tych o właściwościach leczniczych, jak i trujących. Od lat 80. zaangażowany był w stowarzyszenia harcerskie, jeździł z młodzieżą na obozy, gdzie uczył skautów życia na łonie natury.
Gdy w 2001 r. podczas przesłuchań jego kryminalna przeszłość wyszła na jaw, policjanci nie powiązali go ze śmiercią Nicky`ego. Ale wysłali odpowiednie ostrzeżenie do władz holenderskiego związku harcerskiego, a Brech natychmiastowo został wykluczony ze wszelkich struktur pracy z dziećmi. Poradził sobie w inny sposób, oferując swoje usługi jako konsultant na turnusach harcerskich poza granicami Niderlandów. Tym samym trafił do Polski, gdzie w kolejnych latach był uczestnikiem wielu obozów dla młodzieży, a w kraju nad Wisłą spędzał tak wiele czasu, że nawet w stopniu podstawowym opanował język polski.
Za poszukiwanym wystawiono międzynarodowy list gończy, a po publikacji jego wizerunku policja odebrała 1600 wiadomości w sprawie aktualnego miejsca jego pobytu. Jedna ze wskazówek sugerowała, że mężczyzna ukrywa się w komunie hipisów leżącej w środku lasu, nieopodal Barcelony.

Międzynarodowy list gończy z wizerunkiem Josa Brecha. Źródło: link
Rankiem 26 sierpnia, hiszpańska policja skontaktowała się z zarządcą wskazanego obszaru i poprosiła o pomoc w jego aresztowaniu. Ten następnie zaproponował Brechowi wejście w głąb lasu, pod pretekstem pozyskania drewna dla mieszkańców komuny. Tam, ku swojemu zaskoczeniu został aresztowany, a kilka dni później, dzięki procedurze przyśpieszonej ekstradycji trafił do holenderskiego aresztu.
Podejrzany za namową swojego prawnika przyjął strategię milczenia. Była to dobra taktyka, głównie ze względu na brak postępów w toczącym się śledztwie. Jego adwokat wielokrotnie zaznaczał, że nie odkryto przyczyn zgonu chłopca, zatem nie istniały żadne przesłanki, by oskarżać o to jego klienta. Ba, nie ustalono nawet konkretnej daty śmierci dziecka oraz nie było pewności, co do faktu wykorzystania seksualnego.
Cytowani w mediach eksperci zdawali się potwierdzać opinię obrońcy, dając równe szanse skazaniu, jak i uniewinnieniu Brecha. Śledczy dysponowali śladami DNA, kryminalną przeszłością mężczyzny i faktem, że był widziany w pobliżu miejsca zbrodni. Stało się jasne, że kluczem do skazania Brecha będzie ustalenie, w jaki sposób jego materiał genetyczny przedostał się na ciało Nicky’ego.
PROCES
Z powodu pandemii COVID-19 proces był wielokrotnie przekładany i ostatecznie rozpoczął się 28 października 2020 r. Brechowi przedstawiono zarzut zabójstwa kwalifikowanego, które popełnione zostało w celu ukrycia innego przestępstwa, w tym przypadku gwałtu. Kolejne zarzuty dotyczyły porwania, wykorzystania seksualnego Nicky’ego oraz posiadania pornografii dziecięcej, którą odkryto w znalezionym we Francji, należącym do mężczyzny laptopie. Prokurator wnosił o dwa warianty kary: 18 lat pozbawienia wolności lub 15 lat więzienia wraz z obowiązkiem podjęcia leczenia przez oskarżonego.
Obrońca domagał się pełnego uniewinnienia swojego klienta od zarzucanych mu czynów.
W tej sprawie jest mnóstwo wątpliwości. A jeśli nie ma pewności co się wydarzyło, należy go uniewinnić.
Gerald Roethof, obrońca Josa Brecha
Podczas pierwszego posiedzenia wyjaśnienie złożył Jos Brech. Nie zrobił tego osobiście, a za pomocą przygotowanego wcześniej filmu.
[…] Od dawna noszę w sobie tajemnicę, dziś nadszedł czas, aby ją wyjawić. Zdecydowałem się wygłosić oświadczenie, a jednym z powodów jest fakt, że zdaniem sędziego kluczem w tej sprawie jest wytłumaczenie w jaki sposób moje DNA znalazło się na ciele chłopca. Drugą kwestią jest, że rodzice mają prawo wiedzieć, co się wówczas wydarzyło i pragnę opowiedzieć o wszystkim co wiem. […].
Lato 1998 r. było piękne i każdą chwilę spędzałem na łonie natury. Tego dnia zatrzymałem się na skraju lasu za potrzebą. Moją uwagę przyciągnęło coś w oddali. Zaciekawiony widokiem, podszedłem bliżej i zobaczyłem leżącą tam osobę. Przeskoczyłem przez ogrodzenie tak szybko, jak tylko mogłem. To było dziecko. Doszukiwałem się jego oddechu, nasłuchiwałem bicia serca oraz dotykałem jego ubrania. Ale On już nie żył. Nie wiem, jak długo siedziałem w tym miejscu, nie wiedziałem, co robić. Chciałem to zgłosić na policję, ale kto z powodu mojej przeszłości by mi uwierzył? […] Kilka godzin później pojechałem tam na rowerze, byłem ciekawy czy coś już jest wiadome, zwłaszcza, że media informowały o wciąż nieodnalezionym chłopcu. Jednak, kiedy zostałem zatrzymany na wrzosowisku, było dla mnie jasne, że ciało zostało odnalezione. Nie było już potrzeby donosić, że go znalazłem, a przez kolejne lata milczałem […].
Jos Brech
Na wszelkie pytania dotyczące jego linii obrony odmawiał udzielenia odpowiedzi.
Celem Sądu było odtworzenie logicznego ciągu zdarzeń sprzed ponad 20 lat, a w konsekwencji uzyskanie odpowiedzi na trzy pytania:
- Czy ofiara była wykorzystana seksualnie przez podejrzanego?
- Czy ofiara została bezprawnie pozbawiona wolności przez podejrzanego?
- Czy podejrzany odpowiada za śmierć ofiary?
LOGICZNY CIĄG ZDARZEŃ
W ciągu wielu lat śledztwa, biegli wielokrotnie mieli okazję wypowiedzieć się na temat ran odbytu, które widoczne były na ciele zmarłego i mieli rozbieżne zdania w kwestii wykorzystania seksualnego chłopca. Trzeba pamiętać, że jedynie w 1998 r. patolodzy mieli możliwość naocznej analizy, podczas gdy kolejni opierali się jedynie na marnej jakości zdjęć. Część z nich uważało je za obtarcia mechaniczne, inni optowali za możliwością ich naturalnego powstania. Podobnie sprawa dotyczyła poszerzenia wejścia odbytu, zdaniem biegłych mogło do niego dojść zarówno przed, jak i po śmierci chłopca.
Ponieważ biegli w 1998 r. nie wykonali badań histopatologicznych, które mogłyby wyjaśnić przyczynę powstania ran, Sąd uwzględnił inne okoliczności sugerujące, że ofiara stała się przedmiotem molestowania seksualnego, jakim były odwrotnie założone bielizna i spodnie od piżamy. Uznano za mało wiarygodne, aby chłopiec sam się tak ubrał, a następnie w ten sposób poruszał się swobodnie po lesie. Ponadto ciało Nicky`ego zostało starannie ukryte, co oznaczało, że chłopiec stał się ofiarą przestępstwa.
Na ubraniu chłopca odnaleziono 21 śladów DNA pochodzących ze śliny i substancji potowej Josa Brecha, z czego aż dwadzieścia znajdowało się na majtkach ofiary (w tym również od wewnętrznej strony). W tym samym miejscu odkryto także kawałki naskórka oraz fragmenty włosów, które również dopasowano, jako należące do oskarżonego.
Tak znaczna ilość śladów oraz ich umiejscowienie odpowiadały sytuacji, w jakiej sprawca ściągał bieliznę ze swojej ofiary. Zdaniem Sądu kłóciło się to z wersją oskarżonego, gdyż jego kontakt z chłopcem ewidentnie wykraczał poza przypadkowy. Mimo, iż adwokat wnosił, że na ofierze nie odnaleziono śladów nasienia jego klienta, uznano, że Jos Brech był sprawcą wykorzystania seksualnego Nicky’ego Verstappena. Jak argumentował Sędzia, nie każde popełnienie takiego przestępstwa musi łączyć się z obecnością tego typu śladów.
Idąc dalej, podczas procesu dowiedziono, że Jos Brech oraz Nicky byli sobie obcy. Zatem niewiarygodna była dla Sądu teza, jakoby chłopiec dobrowolnie udał się z nim, co oznaczało, że oskarżony użył jakiejkolwiek formy przymusu wobec swojej ofiary. Uwagi obrońcy, że na ciele zamordowanego nie odnaleziono jakichkolwiek form przemocy fizycznej zostały odrzucone. Sąd zgodził się ze zdaniem biegłych, według których nie każda przemoc musi pozostawiać ślady.
Eksperci sądowi wyeliminowali szereg możliwych przyczyn zgonu chłopca. Wykluczona została hipotermia, najniższa odnotowana temperatura w nocy wynosiła 19 stopni Celsjusza. Ponadto u Nicky’ego nie zaobserwowano charakterystycznych dla tego stanu zaczerwienień kolan oraz krwawień błony śluzowej żołądka. Przedstawiony został pełen raport ilustrujący dostępność ofiary do płynów i owoców podczas kolonii, wobec czego odrzucono tezę o odwodnieniu.
Nie znaleziono u niego wad serca, objawów udaru, czy innych chorób, które mogłyby być odpowiedzialne za zgon.
Z uwagi na rozbieżności biegłych w analizie ran szyi, Sąd nie wziął ich pod uwagę. Niemniej uznano, że śmierć nastąpiła z powodu niedotlenienia, choć pełnego jej mechanizmu nie udało się ustalić. Aczkolwiek zgon przez utrudnienie oddychania w oczach prokuratury współgrał z zarzutem porwania i molestowania seksualnego, tym bardziej, że zdaniem medyków taka przyczyna śmierci wcale nie musi nosić za sobą widocznych obrażeń.
Sąd powołał się na zeznania mężczyzn, którzy w latach 1984-85 byli molestowani przez Josa Brecha. Zaświadczyli oni, że oskarżony stosował wobec nich przemoc, zakrywał ich usta dłońmi, popychał, a gdy ofiary leżały na brzuchu przygniatał je ciężarem swojego ciała. Czy Brech w taki sam sposób postąpił z Nicky’m? Według Sądu było to wielce prawdopodobne i zgodne z opiniami biegłych.
Niemniej Sąd nie zgodził się z wnioskiem prokuratury i oddalił zarzut zabójstwa oraz zmienił oskarżonemu kwalifikację czynu głównego na bezprawne pozbawienie wolności, ze skutkiem śmiertelnym. Czyn ten wynikający z art. 282 Kodeksu Karnego Królestwa Niderlandów zagrożony jest maksymalną karą 12 lat pozbawienia wolności.
W trakcie procesu adwokat Brecha podważał wyniki ekspertyz sugerując, że podczas pracy nad materiałem doszło do błędu, a ślady DNA zostały przeniesione przez techników. Powoływał się przy tym na niezliczoną ilość pomyłek popełnionych na przestrzeni 20 lat śledztwa i wieloletniej pracy nad pobranym materiałem DNA.
Prawnik wskazywał także na fakt, że DNA oskarżonego, nie było jedynym obcym śladem genetycznym znalezionym na ubraniu chłopca.
Sąd odrzucił obie uwagi. W pierwszym przypadku uznał to za mało prawdopodobne, w drugim tłumaczył, że ślady innych osób były jednostkowe i nie znaleziono ich w miejscach powiązanych z wykorzystaniem seksualnym, wobec czego ich badanie było bezcelowe.
Osobnym tematem była posiadana przez Brecha pornografia dziecięca. Według tłumaczeń oskarżonego były to przypadkowo pobrane pliki, które odłożył do osobnego folderu, aby je usunąć. Sąd nie dał temu wiary, twierdząc, że przypadkowe pobranie kilku tysięcy plików nie jest możliwe. Na niekorzyść oskarżonego świadczył też rejestr ponad miliona wyszukiwań treści pedofilnych w Internecie.
Biegli z zakresu psychologii i psychiatrii potwierdzili u oskarżonego skłonności pedofilne, choć jak zaznaczyli, mężczyzna odczuwał lęk z tego powodu, gdyż w pełni zdawał sobie sprawę ze społecznego braku akceptacji tego faktu. Jos nie współpracował z lekarzami, wobec czego niemożliwe było sprawdzenie jego poczytalności podczas tragicznych wydarzeń w 1998 r. Niemniej nie wykryto u niego jakichkolwiek zaburzeń zdolności umysłowych, wobec czego uznano, że może w pełni odpowiadać za swój czyn.
20 listopada 2020 r. Sąd w Maastricht wydał werdykt. Skazał Josa Brecha na karę 12 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Jednocześnie odrzucił wniosek o skierowanie oskarżonego na przymusowe leczenie, które traktowane jest jako ostateczny środek przeciwdziałaniu recydywy. W przypadku Josa Brecha nie było sygnałów, aby w jakikolwiek sposób narzucał się chłopcom po roku 1998, mimo wieloletniej pracy w otoczeniu młodzieży.
Obie strony odwołały się od wyroku.
ZAKOŃCZENIE
Drugi proces odbył się przed Sądem Apelacyjnym w Den Bosch i swoje zakończenie miał 28 stycznia 2022 r. Skład sędziowski ponownie przesłuchał świadków oraz zapoznał się z argumentami prokuratury i obrony.
Instancja wyższa uwolniła Brecha od zarzutu gwałtu, uznając że poprzednia decyzja oparta została na hipotezach. Poszerzenie odbytu ofiary mogło być zjawiskiem pośmiertnym, a brak badań histopatologicznych automatycznie wykluczał pewność, co do przyczyny ich powstania.
Niemniej Sąd potwierdził, że oskarżony miał kontakt z dzieckiem i zdecydowanie wykraczał on poza sferę intymną. W związku z tym zmienił kwalifikację czynu na nieprzyzwoite zachowanie pod groźbą użycia przemocy oraz jednocześnie utrzymał zarzut bezprawnego pozbawienia wolności Nicky’ego Verstappena.
Decyzja Sądu Apelacyjnego była surowsza w ocenie czynu głównego. Zastosowanie wobec chłopca przemocy takiej jak zatykanie mu ust dłonią oraz przygniatanie go, musiało wzbudzić w oskarżonym świadomość możliwości spowodowania śmierci ofiary. W końcu 35-letni mężczyzna jest znacznie potężniejszy niż 11-letnie dziecko, a mimo to Brech kontynuował swój czyn celem uzyskania satysfakcji seksualnej. Innymi słowy oskarżony, choć mógł nie zmierzać bezpośrednio do zabicia swojej ofiary, nie zrobił nic by tego uniknąć.
W związku z powyższym Sąd zmienił kwalifikację czynu głównego skazując go za zabójstwo (art. 287 Kodeksu Karnego Królestwa Niderlandów) oraz posiadanie pornografii dziecięcej. Na mocy prawomocnego wyroku Jos Brech skazany został na 16 lat pozbawienia wolności.
Procesu apelacyjnego nie doczekał Peter De Vries, wieloletni przyjaciel rodziny Nicky’ego, który swoją postawą wielokrotnie nadawał bieg śledztwu. Został postrzelony przez nieznanych sprawców w dniu 6 lipca 2021 r. i zmarł dziewięć dni później. Śledztwo w tej sprawie trwa i nie ma związku z jego dochodzeniem w kwestii śmierci chłopca. Przy urnie dziennikarza, umieszczona została koszulka Ajaxu Amsterdam, którą wiele lat wcześniej Peterowi przekazali rodzice Nicky’ego, w podzięce za wszelką pomoc w odkryciu prawdy.

Pożegnanie Petera De Vriesa. Źródło: link
Bibliografia:
- Orzeczenie Sądu pierwszej instancji w Maastricht, z dnia 20 listopada 2020 r., o sygnaturze sprawy: 03/721019-18, dostępne na stronie internetowej rechtspraak.nl.
- Orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Den Bosch, z dnia 28 stycznia 2022 r., o sygnaturze sprawy: 20-002588-20, dostępne na stronie internetowej rechtspraak.nl.
- Simon Vuyk, De Mysterieueze dood van Nicky Verstappen, Baarn 2010, Wydawnictwo: De Fontein
- https://dnadatabank.wordpress.com/dossiers/nicky-verstappen/
- https://web.archive.org/web/20160401112654/http://lovng.nl/nicky-verstappen/index-01.htm
- https://www.politie.nl/gezocht-en-vermist/dossiers/2017/onderzoeknickyverstappen/de-zaak.html#Introductie
- https://dnadatabank.wordpress.com/een-dna-match-als-laatste-redmiddel/
- https://dossiermastenbroek.com/2019/01/18/is-de-stichting-joos-barten-jeugdwerk-uit-heibloem-nog-steeds-actief-na-de-dood-van-nicky-verstappen/
- https://nos.nl/artikel/146428-dna-onderzoek-in-moordzaak-nicky
- https://nos.nl/artikel/200196-lijk-opgegraven-in-zaak-verstappen
- https://nos.nl/artikel/201040-zaak-verstappen-geen-dna-match-kampleider
- https://nos.nl/artikel/542286-arrestatie-bij-monument-verstappen
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20170517_00040597
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20170517_00040606
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20170517_00040608
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20170517_00040611
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20170517_00040615
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20170517_00040623
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20170517_00040625
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20170527_00041064
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20180822_00071476
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20180822_00071487
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20180822_00071493
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20180822_00071501
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20180822_00071507
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20180824_00071781
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20180826_00071870
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20180827_00071881
- https://www.limburger.nl/cnt/dmf20180906_00072903
- https://www.hbvl.be/cnt/oid166403
- https://www.hbvl.be/cnt/oid358242
- https://www.parool.nl/nieuws/verdachte-zaak-nicky-verstappen~b1556d9c/
- https://www.parool.nl/nieuws/arrestatie-in-zaak-nicky-verstappen~b6296c70/
- https://www.parool.nl/nieuws/internationaal-dna-onderzoek-nicky-verstappen~b8974e6f/
- https://www.parool.nl/nieuws/zaak-verstappen-geen-match-dna-kampleider~b0cc115a/
- https://www.parool.nl/nieuws/verdachte-kindermoord-in-duitsland-bekent~b6527947/
- https://www.parool.nl/nieuws/wel-verband-duitser-met-moord-nicky~b7f59de4/
- https://www.parool.nl/nieuws/brieven-gevonden-bij-beklad-monument-nicky-verstappen~b49720d3/
- https://www.hln.be/buitenland/duitser-40-bekent-moord-op-negenjarige-tien-jaar-geleden~a629352c/
- https://www.trouw.nl/nieuws/jongen-11-dood-aangetroffen-nadat-hij-boos-wegliep-uit-kamp~bb536b21/
- https://www.trouw.nl/nieuws/nicky-11-is-vermoedelijk-ontvoerd-en-vermoord~b4534936/
- https://www.trouw.nl/nieuws/moord-op-nicky-nu-schier-onoplosbaar~b260ef8b/
- https://www.trouw.nl/nieuws/onderzoek-naar-brief-op-monument-nicky-verstappen~bbfcd87f/
- https://www.trouw.nl/nieuws/dna-onderzoek-in-zaak-nicky-verstappen-vergeefs~b29f4645/
- https://www.1limburg.nl/onderzoeksteam-bracht-nieuwe-ontwikkelingen-aan-het-licht?context=default
- https://www.1limburg.nl/nieuw-mega-dna-onderzoek-zaak-nicky-verstappen?context=default
- https://www.1limburg.nl/zaak-nicky-verstappen-limburgse-mannen-willen-helpen?context=default
- https://www.1limburg.nl/dna-onderzoek-zaak-nicky-verstappen-van-start?context=default
- https://www.1limburg.nl/mysterieuze-dood-nicky-verstappen-vragen-en-antwoorden?context=default
- https://www.1limburg.nl/dna-onderzoek-nicky-rond-brunssummerheide-en-heibloem?context=default
- https://www.1limburg.nl/dagelijks-honderd-agenten-bij-onderzoek-nicky-verstappen?context=default
- https://www.1limburg.nl/moeder-nicky-verstappen-heel-blij-met-start-dna-onderzoek?context=default
- https://www.1limburg.nl/vriend-nicky-verstappen-toen-ik-opstond-was-nicky-weg?context=default
- https://www.1limburg.nl/ruim-13-miljoen-mensen-kijken-nicky-verstappen-special?context=default
- https://www.1limburg.nl/jeugdwerk-heibloem-meedoen-aan-dna-onderzoek-nicky?context=default
- https://www.1limburg.nl/dna-onderzoek-nicky-wie-kan-zich-waar-en-wanneer-melden?context=default
- https://www.1limburg.nl/antwoorden-op-tien-vragen-over-zaak-nicky-verstappen?context=default
- https://www.1limburg.nl/ruim-1200-deelnemers-eerste-dag-dna-onderzoek-nicky?context=default
- https://www.1limburg.nl/moeder-verstappen-vindt-opkomst-bittere-teleurstelling?context=default
- https://www.1limburg.nl/mega-dna-onderzoek-zaak-nicky-verstappen-levert-doorbraak-op?context=default
- https://www.1limburg.nl/internationaal-opsporingsbevel-naar-jos-brech-zaak-nicky?context=default
- https://www.1limburg.nl/verdachte-zaak-nicky-verstappen-wie-jos-brech?context=default
- https://www.1limburg.nl/deskundigen-jos-brech-lijdt-aan-pedofiele-stoornis?context=default
- https://www.ed.nl/buitenland/jos-brech-aangehouden-toen-hij-hout-ging-kappen~a37f6bb2/
- https://www.ed.nl/binnenland/justitie-details-oude-zedenzaak-brech-niet-meer-te-achterhalen~a30a82bd/
- https://www.ed.nl/buitenland/zo-werd-jos-brech-in-de-val-gelokt~ae8b2446/
- https://www.ed.nl/binnenland/in-totaal-1600-belletjes-over-jos-brech-in-moordzaak-nicky-verstappen~a719d84b/
- https://www.ed.nl/binnenland/geen-nieuwe-aangiftes-tegen-jos-brech~a082e8e7/
- https://www.ed.nl/binnenland/bij-wie-had-jos-brech-op-de-heide-post-moeten-bezorgen~a7e66ad1/
- https://www.ed.nl/binnenland/brech-had-ook-kinderporno-in-bezit-en-moet-90-dagen-langer-in-cel~a91ac4e3/
- https://www.ed.nl/binnenland/jos-brech-beroept-zich-nog-op-zijn-zwijgrecht~adc9ad33/
- https://www.ed.nl/binnenland/oud-onderzoeksleider-brech-kwam-op-de-stapel-en-bleef-daar-liggen~ad2e1edf/
- https://www.ed.nl/binnenland/dossier-oude-zedenzaak-brech-duikt-alsnog-op~acba38e6/
- https://www.ed.nl/binnenland/brechs-dna-aangetroffen-op-17-plekken~a8eab235/
- https://www.ed.nl/binnenland/hoe-kwam-brechs-dna-op-nicky-s-onderbroek-vrijspraak-kan-ook-nog~aaa49bf5/
- https://www.hln.be/buitenland/vanuit-dit-basiskamp-verdween-jos-brech-zaak-doet-denken-aan-onopgeloste-moord-op-gregory-4-in-frankrijk~a72417ff/
- https://www.hln.be/buitenland/nederlandse-politie-waarschuwde-al-in-2002-voor-jos-brech-geen-man-die-je-bij-de-scouts-wil-hebben~aa2e08b5/
- https://www.hln.be/buitenland/moordverdachte-jos-brech-in-1985-al-beschuldigd-van-ontucht-maar-zaak-werd-geseponeerd~a942bcf2/
- https://www.hln.be/buitenland/in-polen-trok-jos-brech-met-kinderen-de-bossen-in~a28f48dc/
https://www.hln.be/buitenland/moordverdachte-jos-brech-opgepakt-in-spanje-hij-woonde-in-tentje-naast-commune-van-tipgever~a900785d/ - https://www.hln.be/buitenland/agent-verhoorde-brech-in-1985-hij-had-gestraft-moeten-worden~a48e2d54/
- Zdjęcie tytułowe pochodzi ze strony: https://www.bd.nl/binnenland/limburger-opgepakt-voor-vernielen-gedenksteen-nicky-verstappen~aff8c5bb/

